8 sytuacji, w których próbuję odgadnąć potrzeby dziecka

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Co sobie myśli moje dziecko? Czego chce moje dziecko? Czasami nie wnikam, bo nie mam siły. Czasami próbuję odgadnąć. Zazwyczaj po prostu nie mam pojęcia!

gdyby wszystko było dziecinnie proste

gdyby wszystko było dziecinnie proste

1. Nocne „wydziwianki”

„Nocą myśli się łat­wiej, w głowie jest mniej hałasu” – powiedział kiedyś Victor Hugo. Czy on miał dzieci?

23:00 Dobrze, że jeszcze się nie położyłam. Nakarmię Anię i idę spać.

24:00 Znowu jest głodna? Przecież jadła z piersi godzinę temu.

1:00 Nie no teraz o nie jest głodna, niemożliwe. Może chce się poprzytulać.

2:00 Znowu przytulanki? A może jest głodna. Nie, jednak nie. Ma mokro.

3:00 Kiedy ja ją karmiłam?

4:00 Co???

5:00 Już się wyspałaś? Chodź, poleżymy. Nie chcesz?

6:00 Nie, nie śpię, już robię śniadanie.

2. Codzienne stylizacje

Anna: Nie chcę ubrać tej bluzki. Ja chciałam z Minnie.

Mama: Ta z Minnie jest brudna, więc dzisiaj ubierzemy inną. Jutro możesz ubrać z Minnie jak będzie czysta i sucha.

Anna: Ale ja chciałam dzisiaj, proszę…

Cisza. Smutna mina Anny.

Myśli Anny: „Ja kocham Minnie…”

Myśli mamy: „Może ta bluzka nie jest jeszcze taka brudna…”

3. Ciiiiii…

„I nieraz, gdy cisza aż krzyczy, trze­ba ją zagłuszyć czymś jeszcze głośniejszym” [Paul Remarque]

Dlaczego ona tak płacze? Może jest głodna? Może ma mokro? Może jest zmęczona? Może chce na rączki? Może ma kolkę? Ktoś? Coś? Dlaczego ona jeszcze nie umie mówić?!

4. „Idzie o to, że człowiek, który w głębi siebie nie kryje niespodzianki, z reguły nie bywa interesujący” [Bułhakow]

Myśli mamy: „Jaki słodki uśmiech. I te niebieskie oczy. Jak ona potrafi się ładnie bawić. Tylko coś tak jakby za spokojnie siedzi. Coś tu śmierdzi…”

Myśli Oli: „Ale mama jest zabawna! Robi takie śmieszne miny! Uśmiecha się do mnie – ale słodko! Powiedzieć jej że zrobiłam kupkę? Tym razem chyba trochę wyciekło z pieluszki… Ale mama lubi niespodzianki! Może się poprzytulamy? O! Idzie do mnie! Jak ona się domyśliła?”

5. Rozwojowe „wydziwianki”

Myśli Anny: „Nie będę leżeć na brzuchu, nie podoba mi się i już. I co z tego, że pediatra kazał kłaść na brzuchu. Niech sam sobie leży!”

Myśli mamy: „Może porobię jeszcze trochę dziwnych min… A może będę śpiewać…? Dlaczego ona podnosi do góry pupę, a nie głowę?”

6. Samochodowe „wydziwianki”

Myśli Aleksandry: „I co z tego, że wszystkie dzieci lubię jeździć samochodem. Ja nie jestem „wszystkie dzieci” i ja nie lubię. STOOOOOP!”

100 km samochodem. Mama śpiewa, tata śpiewa, Ania śpiewa. Po drodze cztery postoje. Łączny czas podróży: 4 godziny. Sukces w uspokojeniu niemowlaka? Zerowy.

7. Wózkowe „wydziwianki”

Myśli Anny: „Wsadziłaś mnie do wózka, wyszłaś na długi i spacer i myślisz, że będę tu tak leżeć i spać? Zapomnij! Ja chcę na rączki!”

I tak oto matka na w jednej ręce trzyma dziecko, a drugą pcha wózek. Pot spływa jej ciurkiem po plecach, ale do domu trzeba jakoś dojść. Jeszcze tylko parę kilometrów…

8. Wyjściowe „wydziwianki”

Mama: Wszystko wiesz? Tutaj jest kartka. Dokładnie Ci napisałam co masz kiedy zrobić. Rzeczy do ubrania są przygotowane. Obiad jest w lodówce. Musisz tylko odgrzać. Witaminy daj im po obiedzie. Ola niech się jeszcze chwilę pobawi i połóż ją spać. Nie włączaj Ani bajek. Bawcie się ładnie. Postaram się wrócić jak najszybciej. Co tak dziwnie patrzycie?

Myśli taty: „Może lepiej mnie z nimi nie zostawiaj?”

Myśli Oli: „Tata taki spokojny? Przecież to katastrofa! Mamo! Chcę iść z Tobą!”

Myśli Anny: „Tata nie wytrzyma. Daję mu godzinę. Zadzwoni do mamy i spyta gdzie jest obiad i jakie witaminy ma nam dać. Ale może włączy mi bajkę?”

 

Odgadliście kiedyś o co im chodzi? ;)

4 przemyślenia na temat “8 sytuacji, w których próbuję odgadnąć potrzeby dziecka”

  1. ~bettina pisze:

    większość „wydziwianek” jak ulał pasuje do mojej Anki, która teraz ma już 6 miesięcy i 16 dni.
    Chociaż jest już 3 dzieckiem to nieżle przez pierwsze pół roku dała nam w kość, a myślałam że jestem doświadczoną mamą i lubię zajmować się moimi dziećmi. Ta ‚wyjątkowa wyjątkowość’ mojej najmłodszej córki jednak mnie przerasta. Tak jak rzadko rozróżniam kaszel mokry czy suchy, nie mogę odczytać jej płaczu.Przez pierwsze 3 miesiące winne miały być kolki, wiadomo 100 dni płaczu trzeba przetrzymać. Najgorsze że po tych 3 miesiącach nic się nie zmieniło. Najczęściej słyszę że mam zły pokarm i mała na pewno jest głodna, dlatego dokarmiam ją mm. Za pierwszym razem wypiła całe 30ml!(aja według tabeli zrobiłam jej 150!)teraz wypija 60-90ml, oprócz piersi.Póżniej przyszedł czas na podejrzenie o ząbkowanie, bo mała strasznie się śliniła,ale smarowanie żelem niewiele pomagało.Czasem w nocy potrafiła się drzeć do 24.To mnie strasznie przygnębia!!!, że ja,mama, nie potrafię jej u(spo)koić.A ostatnio dowiedziałam się że jestem leniem, bo podaję małej gotowe obiadki ze słoika, w których są sztuczne barwniki i konserwanty jak w zupkach chińskich! (i pewnie dlatego mała tak płacze!!!!)
    tak więc cieszę się, że nie tylko ja mam kłopot z odgadnięciem przyczyny płaczu mojego dziecka, ale zdarza się to nawet mamie-pediatrze.
    pozdrawiam i gratuluję fajnego bloga.
    może teraz zasnę spokojniej.

    1. MamaPediatra pisze:

      Widać Anki tak mają ;) macierzyństwo to nieustanny szok dla matki ;) pozdrawiam gorąco o życzę mnóstwa cierpliwości -zwłaszcza do otoczenia, bo dzieci jednak mniej dają w kość niż wszechwiedzące „ciotki”

  2. ~naomi pisze:

    Witam. Nie wiedziałam gdzie mam zadać to pytanie. Szukam odpowiedzi i nie mogę znaleźć. Mój 4,5 miesięczny synek boi się babci. Nie wiem co robić, ale kiedy ją widzi robi wystraszone oczy,a jak go bierze na ręce buzia w podkówkę i rozpacz do momentu aż go mama nie uratuje. Dopiero jak dość długo pobędziemy u niej jako tako się przyzwyczaja bo zaczyna się uśmiechać, ale nadal niechętnie idzie na ręce. Do obcych uśmiecha się od razu. Do innych osób szybciej się przekonuje, chwile się skrzywi, zapłacze,ale potem siedzi na rękach. Czy to nie za wcześnie na lęk separacyjny? Nie mogę go zostawić pod opieką babci, jedynie tato wchodzi w grę. Może zapach perfum albo głos babci mu nie odpowiada? Ona tak się ekscytuje jak go widzi, może takie dziwne piski go przerażają?

    1. MamaPediatra pisze:

      prawdopodobnie jest coś w zachowaniu babci co synkowi mimo wszystko nie odpowiada i budzi jego lęk. Im częściej będzie z babcią przebywał tym szybciej się przyzwyczai. Ale niech to nie będą spotkania sam na sam, tylko z mamą- to z Panią synek czuje się najbezpieczniej i to pani musi mu pokazać „fajność” babci :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×