Kontrowersje wokół BCG

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

„Problem ze współczesnym światem nie polega na tym, że ludzie wiedzą za mało, ale że posiadają tak wiele informacji, które mają niewiele wspólnego z prawdą”. Te słowa Marka Twaina są wyjątkowo aktualne, zwłaszcza gdy chodzi o wszelkie kontrowersje szczepionkowe.

Była już mowa o tym jak wygląda szczepienie przeciwko gruźlicy, jakie są przeciwwskazania i jak wyglądają najczęstsze działania niepożądane. Dzisiaj będzie o kontrowersjach.

fear-of-heights-2040805_640

„Szczepionka jest nieskuteczna”

Zwykle słyszę argumenty w stylu: w Niemczech i w USA nie szczepią. Owszem. Nie szczepią. Ale nie dlatego że szczepionka jest nieskuteczna, a dlatego że w tych krajach inny jest wskaźnik zapadalności na gruźlicę. Jak już wspominałam we wpisie o BCG: skuteczność szczepionki jest różna w różnych grupach wiekowych (badania dowodzą, że im dziecko starsze tym korzyści ze szczepienia mniejsze). Najbardziej korzystają noworodki i niemowlęta – są dzięki szczepieniu w 80% przypadków chronione przed gruźlicą. W najmłodszej grupie wiekowej obserwowana jest znaczna redukcja ryzyka najcięższych postaci gruźliczego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i prosówki (sepsy gruźliczej) u dzieci (nawet 100% skuteczności). W efekcie szczepionka BCG pozwoliła zmniejszyć śmiertelność z powodu gruźlicy z 25% nieszczepionych noworodków do ok. 1% wśród zaszczepionych noworodków.

W naszym kraju póki co stwierdza się wyższość stosowania szczepionki nad jej nie podawaniem. Może kiedyś sytuacja epidemiologiczna poprawi się na tyle, że będziemy mogli podobnie jak w USA zrezygnować z tego szczepienia.

„Nie działa przez całe życie”

Kolejnym argumentem za nieskutecznością tej szczepionki jest stwierdzenie, że coraz więcej szczepionych nastolatków, osób dorosłych i starszych choruje na różne postacie gruźlicy. Zgadza się – należy pamiętać, że szczepionka działa średnio około 10-15 lat.

„Szczepionka nie powinna być podawana noworodkom, bo jest zbyt obciążająca dla tak młodego organizmu”

Największą korzyścią ze szczepienia BCG jest znaczna redukcja ryzyka najcięższych postaci gruźlicy. Zalicza się do nich gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i prosówkę u dzieci (75-100% skuteczności). Takie postacie gruźlicy obciążone są dużą śmiertelnością. Noworodki to grupa, która nie miała jeszcze styczności z prątkiem, a w której szczepionka jest skuteczna (im starszy człowiek tym skuteczność szczepienia mniejsza). Organizm noworodka jest szczególnie narażony na różnego rodzaju infekcje i właśnie dlatego powinno się go maksymalnie ochronić. Taką ochroną jest właśnie szczepionka.

Jesteśmy krajem z niską zapadalnością (poniżej 20/100 000), w związku z czym WHO i  International Union Against Tuberculosis and Lung Disease dopuszczają ograniczenie masowych szczepień do szczepień w obrębie grup ryzyka, min jeśli zapadalność na gruźlicę zmniejszy się poniżej 5/100 000 (tego warunku jeszcze nie spełniamy).

Tutaj należy jednak pamiętać, że niektórych noworodków nie można zaszczepić. Przeciwwskazaniami są:

  • masa ciała dziecka poniżej 2kg
  • wrodzone i nabyte zaburzenia odporności (jeżeli w rodzinie matki lub ojca dziecka występowały jakieś zespołu zaburzeń odporności lub miały miejsce nagłe zgony niemowląt z nieznanych przyczyn – zgłoś to lekarzowi!)
  • dzieci urodzone przez matki, nosicielki wirusa HIV (szczepienie dopiero po konsultacji specjalistycznej)
  • ciężka infekcja u noworodka (w tym uogólniona, ciężka infekcja skórna)
  • ciężki, niestabilny stan noworodka
  • nadwrażliwość na składniki preparatu

„Szczepionka powoduje bardzo dużo działań niepożądanych i dlatego jest niebezpieczna”

Szczepionka BCG nie jest tworem doskonałym. W mojej opinii jest jedną z gorszych i dość już wiekowych. Jest jednak najlepszym dostępnym środkiem chroniącym przed zarażeniem gruźlicą. Przy naszej sytuacji epidemiologicznej korzyści z jej stosowania przeważają nad ryzykiem. Trwają badania nad wprowadzeniem bardziej nowoczesnych szczepionek, ale może to potrwać nawet kilkanaście lat zanim zostaną wprowadzone do lecznictwa.

Większość działań niepożądanych (NOP) jest łagodna i nie wymaga specjalnych interwencji. O wszystkich NOPach po BCG poczytasz tutaj –>klik). W tym wpisie wymieniam tylko te rzadsze i poważniejsze:

  • ropiejące zapalenie węzłów chłonnych (rzadziej niż 1/1000 dawek)
  • zapalenie kości i szpiku (rzadziej niż 1/1000 dawek)
  • reakcje alergiczne (rzadziej niż 1/1000 dawek)

„Są skuteczne leki na gruźlicę, więc po co szczepić?”

Poważnym problemem w leczeniu chorych na gruźlicę jest powstawanie oporności  prątków na leki przeciwprątkowe. To tak zwana gruźlica wielolekooporna, która jest zjawiskiem coraz częstszym. Prawdopodobnie główną przyczyną lekooporności jest przyjmowanie leków przeciwprątkowych przez chorych niezgodnie z zaleceniami lekarza (kiedy objawy przestają być uciążliwe to chorzy rezygnują z leczenia). Terapia jest wielolekowa, długotrwała (sześciomiesięczna), a leki mają wiele nieprzyjemnych skutków ubocznych (min nudności, wymioty, a nawet uszkodzenie wątroby).

Jeszcze o tej „pierwszej dobie”

Nawiązując jeszcze do szczepienia w pierwszej dobie. Nie chodzi tylko o to, że „nikt nie jest chory na gruźlicę w otoczeniu mojego dziecka, więc nie muszę go szczepić”. Nigdy nie wiesz czy na 100% wszystkie odwiedzające osoby rzeczywiście chore nie są, ale przypuśćmy, że nikt Was nie odwiedza. Pytanie czy jesteś, jako rodzic absolutnie pewien, że nigdy nie będziesz musiał jechać z dzieckiem na SOR czy do NOCH? W poczekalni siedzą chorzy ludzie. Ostatnia sytuacja ze szpitala (duży, wojewódzki szpital z izbą przyjęć dla dzieci) – kilkanaście osób czeka w kolejce na USG. W tym kilkoro dzieci z bólem brzucha i pani aktywnie prątkująca, chorująca na gruźlicę.

Nie chodzi o to by Was straszyć, ale o to, by każdy rodzic miał do dyspozycji wiedzę, o tym gdzie dziecko może się chorobą zarazić.

Nie ma idealnego, pozbawionego niepożądanych objawów „złotego środka”. Ale są badania dowodzące, że brak szczepienia przeciwko gruźlicy wywoła gorsze skutki, nie tylko dla jednego dziecka, ale dla całej populacji naszego kraju.

Piśmiennictwo:

1. Postępy w dziedzinie opracowania nowych szczepionek przeciw gruźlicy. 100 lat po wprowadzeniu BCG; Katarzyna Krysztopa-Grzybowska, Anna Lutyńska; Zakład Badania Surowic i Szczepionek, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny w Warszawie
2. http://www.who.int/biologicals/areas/vaccines/bcg/en/
3. http://szczepienia.pzh.gov.pl/
4. Szczepienia w pytaniach i odpowiedziach, wydanie IV, Jacek Wysocki i Hanna Czajka

13 przemyśleń na temat “Kontrowersje wokół BCG”

  1. ~ola pisze:

    Moze warto by bylo zamiast wydawac pienadze na szczepionki przeciw gruzlicy, przeznaczyc je na poprawe stanu zdrowia ludzi moze wtedy zapadalnosc na gruzlice bylaby mniejsza. Gruzlica to choroba biedy i niedozywienia i tu nalezy szukac roziazania, nawet zarazony nigdy nie zachoruje na gruzlice gdy jest zdrowy i dobrze odzywiony a organizm jest silny i sprawny. Z Niemcami to slaby argument, u nich nigdy nie szczepiono na gruzlice a mimo to maja nizszy wskaznik od Polski, w Austrii od 25 lat nie szczepia a zachorowan maja 20 razy mniej niz w Polsce, ilosc zachorowan od tamtego czasu spadla im 4-krotnie a i zachorowalnosc wsrod niemowlat i dzieci maja nizsza niz w Polsce. Zbyt duzo stytystyk przemawia przeciw szczepionce na gruzlice.

    1. MamaPediatra pisze:

      Gruźlica w wielu wypadkach wiąże się z niedożywieniem, ale nie jest to jedynie choroba biedy. Osoby po leczeniu przeciwnowotworowym mogą zapaść na gruźlicę co wynika z osłabienia organizmu chemioterapeutykami. U osób starszych gruźlica pojawia się zwykle przy dodatkowych obciążeniach, których nie da się wyplenić, bo niby jak zlikwidować przewlekłe choroby serca czy choroby autoimmunologiczne. Starzejące się organizmy są bardziej narażone na gruźlicę i stanowią źródło zakażenia dla tych najmłodszych. Idąc Pani tokiem myślenia można tych najmłodszych zaszczepić albo zlikwidować wszystkich dorosłych przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Nasi zachodni sąsiedzi mają lepszą sytuację epidemiologiczną, jeśli chodzi o gruźlicę, co wynika pewnie z wielu różnych czynników (w tym z lepszej profilaktyki zdrowotnej), ale póki my do takiego poziomu nie dojdziemy to nie możemy ze szczepień zrezygnować (chyba się powtarzam). I cieszę się, że mogę Panią z błędu wyprowadzić, bo Niemcy owszem – szczepili. Ja osobiście zostałam w tym kraju zaszczepiona przeciwko gruźlicy i chwała im za to! :)

      1. ~ola pisze:

        W Austrii czy Niemczech tez maja osoby starsze, tez choruja na nowotwory i choroby przewlekle. Mimo to nawet w grupie najmlodszych wskaznik zachorowan na gruzlice maja nizszy niz w Polsce. Moze Niemcy szczepili w zamierzchlych czasach ale musialo to byc przed rokiem 1980 tak daleko dane WHO nie siegaja. Nadal Pani argumentacja mnie nie przekonala.

        1. MamaPediatra pisze:

          W żadnym momencie mojej wypowiedzi nie miałam zamiaru nikogo przekonywać. Przedstawiam fakty i każdy musi wyciągnąć z nich swoje własne wnioski. Chodzi mi tylko o dostęp do informacji. Podaje Pani informacje nieprawdziwe. Nie jestem aż taka stara ;) Niemcy zrezygnowali ze szczepień w roku 1998 (dane są oczywiście różne dla Niemiec Wschodnich i Zachodnich). Moja opowieść o osobach po leczeniu nowotworowym i osobach z chorobami przewlekłymi nie miała za zadanie wytłumaczyć różnic w sytuacji epidemiologiczne, a podkreślić, że GRUŹLICA NIE DOTYCZY JEDYNIE BIEDNYCH I ZANIEDBANYCH. Co do wskaźnika zapadalności to – Niemcy to Niemcy, a Polska to Polska. Jeśli komuś marzy się lepsza sytuacja epidemiologiczna to oczywiście można zmienić miejsce zamieszkania. Szczepionka BCG ma bardzo dużo wad (opisałam je we wpisie) i nie neguję tego. Mieszkamy jednak w kraju, którego jedną z wielu wad jest wskaźnik zachorowań na gruźlicę. Oby to się zmieniło i wtedy fajnie będzie móc zrezygnować z masowych szczepień.

  2. ~Kasia pisze:

    Mam pytanie odnośnie tego i kolejnego szczepienia wzwb, które są podawane w pierwszej dobie życia dziecka. Moja córka została nimi zaszczepiona nie wiem czy to przyczyna któregoś ze szczepień czy czegoś innego w każdym bądź razie dziecko przez kilka dni było senne, nie mogłam dobudzić jej na karmienie, „przelewała” mi się przez ręce. Lekarze zrobili jej wszystkie możliwe badania, które nic nie wykazały. Czy mogłaby mi Pani odpowiedzieć jaki jest sens szczepić dziecko w pierwszej dobie życia, jeśli na dobrą sprawę nic nie wiemy o jego stanie zdrowia ? Może te objawy wystąpiły po podaniu którejś szczepionki? Dodatkowo jeśli chodzi o szczepienie MMR, córcia również została nią zaszczepiona i ku mojemu przerażeniu zaobserwowałam u niech regres w mowie. Na szczęście było to chwilowe i ustąpiło ale co się strachu najadłam to moje. Szczerze powiem, że na chwilę obecną zastanawiam się nad kolejnymi szczepieniami. Pozdrawiam.

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam Panią. Dziecko po urodzeniu jest zawsze badane przez lekarza. Jeśli są jakiekolwiek wątpliwości – na przykład podejrzewamy dziecko o jakąś infekcje na podstawie samego badania fizykalnego, wywiadu okołoporodowego (wczesne odejście wód, mama nosicielka streptokoka) czy też wywiadu rodzinnego (niedobory odporności w rodzinie) to odraczamy szczepienie lub zupełnie z niego rezygnujemy. Dziecko ze względu na swój wiek i sytuację epidemiologiczną musi być chronione właśnie jak najwcześniej – ze względu na ciężki przebieg ewentualnego zakażenia w postaci prosówki czy gruźliczego zapalenia opon. Wiele dzieci po porodzie jest bardziej sennych. Rytm snu i czuwania ustala się dopiero po kilku tygodniach. W wielu przypadkach dochodzi do tego jeszcze żółtaczka noworodkowa czy po prostu zmęczenie długim porodem. Jeśli mamy jakieś wątpliwości to również zlecamy dodatkowe badania. Moja młodsza była przez pierwszych kilka dnia bardzo dużym śpiochem (szczepiona BCG i Engerixem) i również musiałam ją dobudzać na karmienie (a właściwie na śpiocha przystawiałam do piersi – były upały, a ja chciałam już iść do domu – lepsze nawodnienie to mniejsze zażółcenie powłok). Starsza szczepiona tak samo nie miała już podobnych objawów. Była senna, ale dobudzić ją mogłam. Wiele jest wątpliwości co do tej pierwszej szczepionki, ale jako lekarz i jako mama nie chciałabym później odpowiadać za ciężkie zakażenie gruźlicze u tak małego dziecka. Ktoś powie – „a za ewentualne powikłania szczepienia chce pani odpowiadać”? Na szczęście wśród ewentualnych działań niepożądanych tej szczepionki najczęściej występują jedynie duże miejscowe reakcje, powiększenie węzłów chłonnych pachowych, a konsekwencje prosówki czy gruźliczego zapalenia opon są zdecydowanie gorsze. Zazdroszczę naszym sąsiadom z zachodu sytuacji epidemiologicznej, bo nie muszą wybierać między gruźlicą a ewentualnymi powikłaniami. To są zawsze trudne tematy. Bo nie ma słów, które są w stanie rodziców uspokoić czy rozwiać wszystkie wątpliwości. Aktualny stan wiedzy każe nam jednak postępować tak, a nie inaczej. Co do szczepionki MMR to również powstał o tym wpis. Nie ma udowodnionego związku np. z autyzmem. Sama swoje dzieci zaszczepiłam i obserwowałam je niezwykle uważnie ale pod kątem ewentualnej gorączki. Dzieci przez pierwsze 2 lata swojego życia przejawiają wiele niekiedy dziwnych zachowań. Niektóre po okresie bez pieluchy nagle do niej wracają. Inne, które mówią kilka konkretnych słów nagle przestają je wypowiadać i zastępują innymi po czym zaczynają mówić jak nakręcone. Wszystko to jest wpisane w rozwój dziecka i nie upatrywałabym się tutaj związku ze szczepieniem. Przez pierwsze 13 msc samych szczepień jest przecież bardzo dużo, więc różne aspekty zachowania dziecka można by nimi tłumaczyć, także te pozytywne. Dziecko po każdym szczepieniu trzeba oczywiście uważnie obserwować – zwłaszcza pod kątem ewentualnej gorączki czy w przypadku tych pierwszych szczepień reakcji miejscowych. Każdy niepokojący objaw należy zgłosić lekarzowi, który decyduje czy można potraktować go jako NOP. Nie rozwieję raczej pani wątpliwości, ale córcia ma za sobą właściwie wszystkie szczepienia i myślę, że spokojnie może otrzymać dawki przypominające celem uzupełnienia kalendarza obowiązkowego i zapewnienia jej odpowiedniej ochrony przeciwko chorobom zakaźnym. Wszystkie dobrego Wam życzę i pozdrawiam :)

  3. ~memo pisze:

    hahaha pani pediatra oszczędź sobie wstydu. Moje dziecko zostało zaszczepione na wzwb i bcg po narodzinach mimo że miałam infekcję wewnątrzmaciczną i tym samym wyladowało na 2 tyg. na intensywnej terapii bo ktoś nie zrobił ani podstawowych badań krwi tylko od razu szczepili jak leciało :) Wiem że szczepili bo szczepią w pierwszych minutach więc prosze mi nie mówić że dzieci których mamy choroowały chociaż na paciorkowca mają odraczane szczepienia-BO NA PEWNO NIE W POLSCE !!

    1. MamaPediatra pisze:

      wstyd powinno być pediatrze, który nie zbadał fizykalnie i laboratoryjnie dziecka z infekcją wewnątrzmaciczną.. uważam, że to zdecydowany błąd. Zwykle dzieci z infekcjami wewmacicznymi demonstrują objawy w pierwsze kilka godzin po porodzie i to zawsze obliguje lekarza do badań i ewentualnego odroczenia szczepienia. W Polsce. Do tej pory nigdzie indziej nie praktykowałam. Nie wiem skąd ta uśmiechnięta buźka przy tej historii, bo to ogromna tragedia, gdy dziecko trafia na OIT. W pierwszych minutach życia dziecko otrzymuje witaminę K, a nie szczepienie. W Polsce.

      1. ~Iwona J. pisze:

        myślę, że to zależy od szpitala. w moim wokół dziecka robiono cokolwiek (poza wytarciem) po 2h. ale wiem, że są miejsca, gdzie opieka wygląda inaczej. raczej jak za czasów PRL. kobiety były wzywane po nazwisku do szczepienia dziecka, czy innych „przyjemności” jak pobranie krwi do badań przesiewowych. Tak, na wszystko pisemnie trzeba było wyrazić zgodę. i odpowiadano na wszystkie możliwe pytania. pediatra badał małą po jakiś 3 h od porodu. Za to u mnie nie odkryto krwiaka po porodzie. ups. pomimo tego że mała była spora, a druga część porodu trwała 1,5h i zakończono ją podając oksytocynę, żeby przyspieszyć. A to są czynniki mogące wywołać krwiak. na szczęście się wchłonął i było ok. i położna, która mnie zszywała nie zrobiła tego rewelacyjnie, o czym dowiedziałam się na konsultacji z krwiakiem, kiedy lekarz stwierdził, że jednak zdjemie mi rozpuszczalne szwy. wszędzie pracują ludzie. rozumiem rozgoryczenie @memo.

  4. ~Marta pisze:

    Witam,
    Mam kilka pytań w związku z szczepionką na gruźlicę :
    1. Czy chroni ona niemowlęta przed postacią płucną ?
    2. Czy niemowlę zarażone prątkami gruźlicy od osoby chorej na postać płucną może zachorować na gruźlicze zapalenie opon mózgowych / sepsę gruźliczą ?
    3. W szpitalu w którym zamierzam rodzić szczepienie przeciw gruźlicy i wzw b podaje się w 2h po porodzie. Czy mogę nie wyrazić zgody na szczepienie w takim czasie i zażądać/ poprosić o zaszczepienie po 1 dobie życia.
    Mamy z mężem potencjalny konflikt serologiczny i wolałabym poczekać żeby upewnić się że u dziecka nie wystąpią objawy uboczne z tego powodu wynikające. Czy słusznie myślę?

    Pozdrawiam

    1. MamaPediatra pisze:

      1. nie
      2. tak
      3. tak
      pozdrawiam :)

  5. ~Mama Niki pisze:

    dzień dobry,
    Corka nie była szczepiona przeciwko gruźlicy bo była urodzona w NO, tam nie ma szczepien przeciwko gruźlicy jak i w całej skandynawi. teraz corka ma 3,5 roczku – szczerze – szczepic czy nie szczepic?
    Mieszkamy już w PL.
    Czy teraz zaszepienie może coreczke uchron9ic przed ewentualnymi pradkami G?
    Proszę o odp.

    1. MamaPediatra pisze:

      macie czas by zaszczepić do 15 roku życia. Im szybciej tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×