Kto oglądał „Zaplątanych?” – kilka słów o stopach i dziecięcych bucikach :)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zaczynamy opowieść o stopach :) Między wierszami wyjaśnię nieprzypadkowe nawiązanie do bajki o Roszpunce.

Zacznijmy od podstaw – stopa

Rozwój stopy nie zaczyna się w momencie nauki stania i chodzenia. Proces ten zaczyna się o wiele wcześniej. Struktury, które tworzą wysklepienie stopy są stymulowane i kształtowane na przykład wtedy, gdy niemowlę chwyta się za stopy (zwykle dzieje się to pod koniec 4 miesiąca życia). W trakcie takiej niepozornej czynności dochodzi do wzmocnienia mięśni odpowiedzialnych za wysklepienie podłużne i poprzeczne stóp.

Kiedy niemowlak odkryje, że stópki można wkładać do buzi to kształtuje i doskonali ich zdolność do odwracania wraz z kształtowaniem 3 wymiarów stóp: wysokości, szerokości i długości.

Idąc dalej tym tropem – dochodzimy do 6/7 miesięczniaka. Taki bobas chwyta stopami (jest w stanie chwycić nawet kubek). To świetne ćwiczenie dla stóp i nie tylko ludzie je stosują. Identycznie działa na boczne krawędzie stóp (obciążająco) i na przyśrodkowe krawędzie stóp (odciążająco) wspinanie się  małpy na drzewo. Dzięki temu dochodzi do uniesienia brzegów przyśrodkowych stopy.

Stopa rozwija się nawet w takich niepozornych sytuacjach. Na tym polega niezwykłość konstrukcji człowieka.

„Ma platfusa”

Skoro już mowa o rozwoju stopy to na pewno każda mama słyszała o czymś takim jak płaskostopie. I tym głównie martwimy się wybierając pierwsze buty dla dziecka. 

U najmłodszych dzieci istnieje coś takiego jak stopa naturalnie płaska. Trwa to nawet do 5 roku życia (tak, tak łukowate wygięcie stopy zarysowuje się dopiero wtedy).  Dlatego nie ma sensu wykonywanie „domowego badania” – tego, które nieraz robią sobie dorośli: odbijanie mokrej czy brudnej stopy na kartce papieru. Nie badamy tak małych dzieci na obecność płaskostopia, bo mają prawo je mieć i nic się z tym nie robi. Dzieje się tak ze względu na poduszki tłuszczowe, które znajdują się w ich stopach. 

Jak w takim razie „pomagać” stopom naszego malucha? Ważne jest aby nie mieszać w jego rozwoju. Nie zmuszamy dziecka do wcześniejszego chodzenia. Nie panikujemy, że dziecko ma 13 miesięcy i olaboga jeszcze nie chodzi samodzielnie. Jeśli chodzi trzymane za rączki, albo trzymając się mebli, to znaczy, że to jest dla niego najlepsze. Postawi pierwsze kroki wtedy, kiedy będzie gotowe. A nadmierne, zbyt wczesne obciążanie stopy może właśnie wpływać na ich nieprawidłowy rozwój. 

Nadchodzi taki moment, kiedy mama chce kupić dziecku buty.

Kiedy jest ten moment? Zwykle wtedy, gdy dziecko zaczyna samodzielnie chodzić. Ale uwaga – nie kupujemy butów po to by dziecko nosiło je w domu. Kiedy chodzi na podwórku czy po chodniku to ok – but się przyda. W domu nie. I tutaj wracamy do naszej Roszpunki z „Zaplątanych”. Pamiętacie kiedy ta długowłosa dziewczyna wyszła z wieży? A właściwie zjechała z niej na własnych włosach? Była podekscytowana dotykiem trawy na jej gołych stopach. Genialne! Gdyby tak wszystkie dzieci stawiały swoje pierwsze kroki na takiej czystej, mięciutkiej trawie :)

Swoboda jest tym czego potrzebują stopy Twojego dziecka. Masz własny dom i fajną trawę (nie mówię tu o dokładnym przystrzyżeniu czy intensywnym zazielenieniu, ale o czystości – bez kamieni, bez szkieł i ostrych kawałków różnych przedmiotów)? Może pozwolić dziecko pochodzić po takim podłożu? Idzie lato i coraz więcej będzie wypadów nad morze czy nad jezioro. Chodzenie po piasku świetnie wpływa na małe stopy. A kiedy jesteśmy w domu to najlepszym ćwiczeniem dla stóp dziecka jest brak krępowania ruchów. Nie zakładamy butów. Dziecko pokocha grube włochate dywany oraz stworzone przez różne maty, piankowe puzzle czy zabawki nierówności.

pierwsze buty dla dziecka

Kiedy jest ciepło to dziecko świetnie czuje się z gołymi stopami. Jeśli jest pogoda „na skarpetki” to wybieramy takie antypoślizgowe.

Jest zasada, która mówi, że dziecko nie powinno nosić butów używanych – nawet po starszym rodzeństwie. Są zwolennicy i przeciwnicy tej teorii. Ci pierwsi podkreślają, że używany but może w niewłaściwy sposób uformować stopę. Ci drudzy mówią o tym, że zdrowa stopa nie może uformować buta źle, a tym samym wpływać źle na rozwój stopy młodszego rodzeństwa. Ja osobiście nie widzę przeszkód aby ubrać dziecku bucik po starszej siostrze, która w danym obuwiu nie chodziła (mamy takie cudne różowe trzewiczki zakładane na wyjście – do wózka). Poza tym jakoś tego nie widzę, żeby rodzice wielodzietni, z dajmy na to 4 dzieci, kupowali każdemu dziecku co kilka miesięcy buty po 200-300 zł. 

O czym pamiętać przy kupnie buta:

  1. Nie kupujemy butów „na oko”, albo „na patyczek”. Dziecko powinno przymierzyć oba buciki, stanąć w nich i przejść kilkanaście kroków. Ważne jest dopasowanie nie tylko długości (odległość od końca najdłuższego palca do końca obuwia powinna wynosić nie więcej niż 1 cm) ale i szerokości (dziecko w bucie powinno swobodnie poruszyć palcami)
  2. Cholewka buta nie powinna być za wysoka. Zgodnie z zasadą: nie krępujemy stopy. Wysoka i sztywna cholewka uniemożliwia swobodne ruchy w kostce. Ktoś porównał to kiedyś do pomykania na co dzień w butach narciarskich. Jeśli kupujemy wyższe buty zimowe, to ważne aby zginały się w kostce, czyli tam, gdzie zgina się dziecku noga.
  3. Zwracamy uwagę na wnętrze buta. Nie powinno nigdzie uciskać, uwierać i ocierać.
  4. Podeszwa antypoślizgowa. Raz się na tym niestety przejechałam i kupiłam córce ukochane butki z „Minnie i Daisy”, które owszem – były fajne, ale w trakcie chodzenia po wykafelkowanych powierzchniach córka jeździła w nich jak na lodowisku i musiałam ją nosić (między innymi po schodach).
  5. Miękka podeszwa. Powinna się zginać w 1/3 długości buta (czyli dokładnie w miejscu w którym dziecko zgina palce (wiele butów zgina się w połowie). 
  6. Czubek buta. Powinien być szeroki i wysoki – tak by nie krępować ruchów palców.
  7. Dobre trzymanie się buta. Zwykle dobrze radzą z tym sobie buty sznurowane. Można je dopasować do chudszej ale i grubszej stopy.
  8. Materiał. Powinien być oddychający (stopa dziecka poci się bardziej niż dorosłego)
  9. Zapiętek (jak sama nazwa wskazuje znajduje się za piętą). Powinien poruszać się razem ze stopą. Jeśli się wyciera w trakcie noszenia to oznacza, że jest za twardy.

stopy

Wiele jest firm oferujących buciki dla dziecka, ale zwykle jest to duży wydatek. Pamiętajmy mamy o naszym zdrowym rozsądku. Wyprzedaże to nasz absolutnie największy przyjaciel. Poza tym, jeśli trochę poszukamy to znajdziemy buty spełniające większość wyżej wymienionych punktów. Najlepszym, pierwszym butem jest jego brak. Tak jak u Roszpunki :)

Jakie buty sprawdziły się u Was? Może Wasze dzieci są fanami gołych stópek?

101 przemyśleń na temat “Kto oglądał „Zaplątanych?” – kilka słów o stopach i dziecięcych bucikach :)”

  1. ~Anna pisze:

    Córka skończyła 15 miesięcy, a chodzi samodzielnie od 1,5 miesiąca. Przy chodzeniu stawia stopy do środka. Po wizycie u ortopedy dostaliśmy zalecenie, żeby zakładać córce buty przez rok na 3 godziny dziennie odwrotnie tzn. prawy but na lewą nogę. W budowie stóp wszystko jest w porządku. Do chodzenia córka ma buty firmy Emel, czyli wyprofilowane wewnątrz. Czy faktycznie takie zakładanie butów jest zasadne i pomoże stawiać córce stopy prosto?

    1. MamaPediatra pisze:

      Szczerze mówiąc nie jest to dobry pomysł. Odradzam.

  2. Zakup odpowiednich butów, jest bardzo ważny. Wiele osób oszczędza na kupowaniu butów dla dziecka, a to potrafi bardzo źle „zaowocować”, a potem trzeba kupować buty profilaktyczne, żeby naprawić postawę dziecka. ;)

  3. ~Magda pisze:

    Dzien dobry,
    moj dzieciaczek jest stosunkowo mały (4 mce) i widze, ze jako poczatkujaca matka, dobrze ze zglebilam temat zanim cokolwiek kupilam ;) mam tylko watpliwosci co bedzie jak przyjdzie jesien/zima – czesc kombinezonow w jego rozmiarze nie ma juz stopek. Czy skarpetki wystarcza na wyjscia w zimne dni?? lub gdy zamiast wziac wozek ze spiworkiem wyjdziemy w chuscie?? Myslalam o jakis butkach w tym kontekscie. Bede wdzieczna za porade, moze przesadzam ;)

    1. MamaPediatra pisze:

      polecam wełniane skarpetki lub takie futerkowe lekkie kapcio/buciki. Najwazniejsze by były lekki i miały przede wszystkim funkcję ogrzewania – a nie żeby to był taki typowy but.

      1. ~Magda pisze:

        Dziekuje za odpowiedz:)

  4. ~Jeżyna&Malina pisze:

    Witam! Dziękuję za ten artykuł. Mam taki dylemat co zrobić. Moje dziecko ma prawie 9 miesięcy, bardzo szybko chodzi przy meblach i generalnie preferuje ten sposób przemieszczania od raczkowania. Natomiast samodzielnie jeszcze nie stoi ani nie chodzi. Zbliżają się zimniejsze dni i niedługo wyjeżdżamy, będziemy chcieli w trakcie postojów wyjąć małą Ewę z wózka/fotelika, żeby trochę pobrykała przy krzesłach w restauracji czy ławce w parku (bo nie wytrzyma siedzenia długo nigdy i nigdzie) i o il latem stawialiśmy ją bez problemu w skarpetach albo i bez na trawie, piasku itd. to teraz będzie coraz trudniej bo coraz częściej trawa czy beton będą mokre i zimne. Chciałabym kupić jej na tą okazję butki ale nie wiem czy jeszcze nie za wcześnie. Z drugiej strony jak nie kupię to nie wiem co zrobimy na wyjeździe, kiedy praktycznie cały dzień będziemy poza domem. Dziękuję za wszelkie podpowiedzi, pozdrawiam :)

    1. MamaPediatra pisze:

      Lekkie, miękkie ale ciepłe buciki na samo wystawienie z wózka możecie mieć. Ale ciężko będzie dopasować coś dobrego nieprzemakalnego dla tak małej stopy. Ten nieprzemakalne buciki będą też cięższe..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×