otulacz – moje doświadczenia

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jakim koszmarnym doświadczeniem była dla mnie kolka u starszej córki i ile sposobów walki z nią wypróbowałam mogliście już trochę poczytać tutaj: klik. Wspomniałam wówczas, że nie używałam przy starszych dzieciach otulaczy. Przy trzeciej córce postanowiłam to zmienić. I tak w moim domu znalazł się Tulik. Wybrałam go, bo to produkt polski. Wczytałam się w jego dokładny opis, zasady produkcji i podpytałam producenta o niektóre, interesujące mnie aspekty. Poniżej artykuł medyczno-mamowy. Jeśli kompletujecie wyprawkę – wczytajcie się w moje doświadczenia. Jeśli kompletuje ją dla Was ktoś z rodziny – podsuńcie mu pomysł na prezent ;)

Pediatrycznie o otulaczach

Poród to nie tylko ciężkie przeżycie dla mamy. Dziecko przeżywa ten moment równie dotkliwie – tyle nowych bodźców wzrokowych, słuchowych, dotykowych. Otulacz ma pomóc noworodkowi przejść z wodnego świata brzucha do środowiska lądowego.

Kiedy Tulik do mnie dotarł zaczęłam się zastanawiać jak mam do niego wcisnąć dziecko. Wydawał mi się taki mały. Ale otulacz ma ciasno przylegać do maluszka (w macicy też było ciasno, co potwierdzi każda mama rozpychającego się bobasa). Ten konkretny model wykonany jest z materiałów, które przylegają do maluszka, ale pozwalają mu jednocześnie na swobodne poruszanie rączkami i nóżkami (materiał rozciąga się w cztery strony).

Wzięłam Tulika ze sobą do szpitala. Opatuliłam córeczkę zaraz pierwszego wieczora. Byłam sama sobie wdzięczna, że otulacz zabrałam, bo w warunkach szpitalnych okazał się bardzo pomocny. Ciągle trzaskające wszędzie na około drzwi, szpitalne odgłosy (tu coś spadło, tam coś stuknęło) wywoływały odruch Moro u mojego noworodka i wybudzały ją ze snu. Tulik zniwelował ten problem :) No i nie potrzebowałam rękawiczek. Córcia miała dość długie paznokcie i ich ukrycie pod otulaczem ochroniło jej buzię przed zadrapaniem.

Mniejsze ryzyko SIDS (nagłej śmierci łóżeczkowej). Bardzo ważny dla mnie temat. Więcej o tym poczytasz tutaj: klik. Otulacz wymusza na rodzicu pewne bezpieczne zachowania. Ułożone na plecach dziecko (zauważ, że głowa noworodka nie jest ustawiona na wznak – zawsze przechylona jest na bok), w otulaczu nie potrzebuje dodatkowych kołderek czy kocyków – a jak wspomniałam we wpisie o SIDS im mniej rzeczy w łóżeczku tym lepiej. Jedna warstwa ubranek + Tulik to optymalna temperatura ciała dziecka (w gorące dni wystarczy że dziecko będzie miało pod spodem jedynie pieluszkę) – a przegrzewanie niemowalaka to jeden z czynników SIDS.

IMAG1814

Karmienie piersią + Tulik – super sprawa. Nie oszukujmy się – pierwsze dni  po porodzie kobieta nie skacze jak sarenka wokół dziecka. Osobiście potrzebuję trochę czasu żeby podnieść się z łóżka, podnieść dziecko, znaleźć sobie optymalną pozycją do karmienia i odpowiednio przystawić dziecko do piersi. Otulacz nieco sprawę ułatwił. Nie wpłynął on na moją sprawność fizyczną, ale dzięki temu, że dziecko było ciasno opatulone łatwiej było mi je brać na ręce i łatwiej przystawić do piersi (nie musiałam odsuwać rączek maleństwa).

IMAG1788

Zmniejszenie ryzyka kolki niemowlęcej? Marzenie każdego rodzica! O najspokojniejszym dziecku w okolicy pisał pan dr Karp (tak zwana metoda „5 razy S”) – spowijanie, szum, ssanie, skokołysanie i uStalona pozycja. To swego rodzaju połączenie kilku sposobów na kolkę, o których pisałam tutaj: klik. Warto spróbować. Jak wiadomo przyczyna kolki nie jest poznana. Pewnie u każdego dziecka problem nie jest zawsze taki sam, ale kto doświadczył kolki u swojego dziecka, ten spróbuje wszystkiego :)

Otulacz nie opatula ściśle nóżek dziecka (ma taki gruszkowaty kształt i nogi mają swobodę ruchów) i dzięki temu nie wpływa negatywnie na stawy biodrowe. Jeśli Twoje dziecko ma jednak jakieś zaburzenia w zakresie stawów biodrowych (o pewnych podejrzeniach możesz dowiedzieć się już na położnictwie czy w trakcie wizyty patronażowej) lub jakieś zaburzenia w zakresie napięcia mięśniowego to skonsultuj się z lekarzem przed zastosowaniem jakiegokolwiek otulacza.

Pamiętajcie, że w przypadku Tulika swoboda ruchu jest zachowana. Ten model nie wpływa na zaburzenia w rozwoju ruchowym dziecka. Ale uwaga uwaga – moment, w którym dziecko wyrasta z Tulika następuje gdy Twój maluszek nauczy się przewracać z pleców na brzuszek.

Antybakteryjne wykończenie. Wsadzili do materiału jony srebra – żegnajcie bakterie :)

tulik

Mamowym okiem o otulaczu

Poza tymi wszystkimi pozytywnymi od strony medycznej sprawami, jest też aspekt łatwości w użytkowaniu.

  1. Otulacz można prać w pralce (40′C jest optymalne – w razie potrzeby wytrzyma nawet reżim szpitalny – gotowanie).
  2. Można go suszyć w suszarce.
  3. Wykonany jest z bawełny organicznej, oddychający materiał, certyfikowany.
  4. Ma suwak od dołu – ułatwiający zmianę pieluszki.
  5. Ma zabezpieczenie dzięki któremu nie przytniesz dziecka suwakiem i nie zadrapie ono stóp przy zmianie pieluszki czy zakładaniu otulacza.
  6. Wybrałam dla córki kontrastowe barwy (tak, jestem ich fanką) – możliwość zakupienia takich barw to dla mnie niewątpliwy plus.
  7. Nie musisz przechodzić instruktażu otulania dziecka. Zakładanie Tulika jest łatwe (radzi sobie z nim nawet mój mąż) ;)

IMAG1757

 

Bezpiecznie

Kieruj się mamo zaleceniami producenta. Rozmiar powinien być dobrany pod kątem wagi dziecka (nie jego wzrostu czy wieku). Nie kupuj Tulika „na zaś”, bo nie będzie ani skuteczny ani bezpieczny. Nie kładź dziecka na boku ani na brzuchu – zawsze na plecach. Nie używaj kołderek i kocyków.

Więcej o Tuliku poczytasz na stronie producenta: klik. Macie jakieś doświadczenia z otulaczami?

17 przemyśleń na temat “otulacz – moje doświadczenia”

  1. ~Aga pisze:

    Witam. Używaliś my Tulika w sumie od około 2 tygodni po wyjściu ze szpitala. Nie mogłam się zdecydować na wcześniejszy zakup, jakoś tak wydawało mi się, że dziecko wciśnięte w Tulika to taki jakiś „sadyzm”, tak jak w kaftanie bezpieczeństwa. Dużo poczytałam na jego temat, na str producenta, ale głównie przekonały mnie do zakupu opinie mam już z niego korzystających. I tak zaczęła się nasza przygoda z Tulikiem. Nie wiem co to kolka i nieprzespane noce. Skutecznie ogranicza efekt Moro, dziecko łatwiej karmić, nie trzeba go dodatkowo okrywać kocykami itp. Synek spał w nim do około 4 miesiąca. Później, gdy już wyrósł z wersji dla noworodków, przeszliśmy na większy model, ale ten już nie długo używaliśmy. Młody dżentelmen nauczył się przewracać, i skończyło się otulanie. Jeśli któraś mama zastanawia się czy Tulik, to jest to, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że warto go mieć.

  2. ~Justyna pisze:

    Witam, co sądzi Pani o szczepiace bexero u rocznego dziecka, czy nadal warto? czy zaszczepić tylko nimerix? Trochę boimy się wysokiej gorączki, czy meningokoki b faktyczne nie są tak zjadliwe jak C? Czy ma Pani doświadczenie z tą szczepionką u swoich dzieci. Byłabym wdzięczna za odpowiedz.

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam. W mojej opinii warto. Dwie starsze córki zaszczepiłam (najstarszą w wieku 5 lat, średnią w wieku 3 lat) – wcześniej był problem z dostępnością szczepionki. Najmłodszą (obecnie 4-tygodnie) zaszczepię na pewno w pierwszym roku życia. Meningokoki grupy B u dzieci do 2 roku życia są najczęstsze. Bardzo zjadliwe. W większości przypadków śmiertelne. W kolejnych latach zwiększa się udział meningokoka c (nimenrixem obie starsze córki również zaszczepiłam). Dzieci do 5 roku życia i młodzież w wieku 16-20 lat to grupy najbardziej zagrożone meningokokami. Po nimenrixie u obu córek nie było żadnych reakcji niepożądanych. Po Bexsero u obu wystąpił silny ból ramienia, wymagający podaży leków przeciwbólowych. Spotkałam się u pacjentów również z gorączką po tej szczepionce, wymiotami i biegunką. Mimo tych NOPów uważam, że warto.

  3. ~Justyna pisze:

    Dziękuję za rzeczową odpowiedz.
    Myślę, że to jedna z najgorszych bakterii, czytałam ze 10-20 procent zdrowych osób jest jej nosicielami, a przeciwciała świadczące o kontakcie z meningokokokami ma nawet 80 procent ludzi. Nigdy nie wiadomo kogo zaatakuje, bo często są to zdrowe dzieci bez żadnych problemów z odpornością. Dziękuję jeszcze raz i z niecierpliwością czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam :-)

  4. ~Ewa pisze:

    Fajna sprawa. Żałuję, że nie wiedziałam o istnieniu takowych gdy mój Synek się urodził. Zawsze lepiej spał, gdy był właśnie pozawijany i troszkę skrępowany. Położna w szpitalu pokazała mi jak wykorzystać do tego celu pieluszkę, ale ona w szybkim czasie stała się na naszego wielkoluda za mała:) Świetny pomysł na prezent. Muszę o tym pamiętać:)

  5. ~Kasia pisze:

    Bardzo fajny. Dla starszego syna by się nie przydał, nigdy nie lubił mieć zamotanych rączek, już w szpitalu uparcie je wyciągał za każdym razem gdy go pielęgniarki owinęły. Młodszy (2 lata) do tej pory lubi mieć owinięte, ale jemu też by się raczej nie przydał, bo urodził się na początku bardzo upalnego lata i właściwie przez pierwszy miesiąc życia był prawie cały czas golutki, spał też przykryty tylko flanelową pieluszką. A co za „karton” w którym śpi córcia? :)

    1. MamaPediatra pisze:

      Zapudłowałam dziecko ;) To fińskie pudełko LovelyBabyBox :) W Finlandii to część tak zwanego becikowego. Ma promować bliskość i bezpieczeństwo (można np wstawić to pudło do łóżka rodziców – wówczas zmniejsza się ryzyko SIDS, a maleństwo jest blisko rodziców.

  6. ~Sonia pisze:

    Super artykuł:-) proszę o opinię,mam roczna córeczkę,która bardzo zle spi,w dzień prawie wcale chyba,że na spacerze(też nie zawsze,do tego krzyczy i spacer kończy się na rękach mamy,a nie w wozku),w nocy zaś dobrze spi,ale wydaje mi się że to zasługa spania z mama przy piersi:-) uzywalismy otulacza z firmy whisbear(szumi miś),lecz tylko w domu,ponieważ w dawało mi się że na dworze będzie w lato jej za cieplo,miala połówki więc tylko delikatnie przykrywalam ja bawełnianym kocykiem,aby miała cyrkulację Powietrza.oczywiście teraz uważam to za błąd,że na spacery nie brałam otulacza i aż jestem zla na siebie,bo może nie byłoby jej za cieplo a spacery były by przyjemne a nie wiazalyby się z ciągłym krzykiem.Co prawda kocyk pomagał(ludzie ns ulicy mnie ‚atakowali’,że w ciepłe dni okrywam dziecko,nie rozumieli że dzięki temu lepiej spi.. Teraz chciałabym kupić otulacz do 2 roku życia dla córeczki,ale po pierwsze nie wiem czy aby na pewno można jeszcze otulac takiego większego malucha?położna mówiła że tylko do pół roku maksymalnie… A druga sprawa to bardzo proszę o opinię,który otulacz byłby lepszy medbest, czy mon bebe? Chyba że ma Pani inne propozycje?:-) pozdrawiam ;-)

    1. MamaPediatra pisze:

      szczerze mówiąc nie wiem czy otulanie takiego dużego bobasa ma sens. widziałam ten otulacz medbest, widzę, że nie ogranicza on ruchów dziecka, ale pytanie czy w takim razie będzie skuteczny? typowe otulanie w tym wieku raczej odpada. osobiście o tak dużego dziecka nie stosowałam, więc nie bardzo wiem co Pani doradzić. pozdrawiam

  7. ~Marlena pisze:

    I ja gorąco polecam Tulik!synek przesypia w nim całe noce,ale przyszedł czas zeby rozstać sie z tulikiem i tu pojawił sie problem -nagle synek budzi sie 3-4razy w ciągu nocy.czy MamaPediatra ma jakaś rade jak łagodnie odzwyczaić dziecko od spania w otulaczu?najpierw uwolniliśmy synkowi ręce (jest taka opcja)w większym rozmiarze tulika ale juz samo to spowodowało ze mały sie budzi;((jakieś rady?

    1. MamaPediatra pisze:

      a w jakim jest wieku?

      1. ~Marlena pisze:

        5 mcy i 1 tydzień zaczal sie przekręcać z plecków na brzuszek dlatego odstawialiśmy otulacz a jako alternatywę zaproponowaliśmy śpiworek ale niestety nie działa cudów jak tulik;(

  8. ~Marlena pisze:

    Synek ma 5,5miesiaca odstawiliśmy otulacz bo nasz maluszek zaczal sie przekręca z plecków na brzuszek.teraz używamy śpiworka ale niestety nie działa cudów jak otulacz.Do tej pory mały przesypial w tuliku całe noce teraz budzi sie dwa razy dość regularnie o 2 i około 5-5.30.;(

  9. ~Alicja pisze:

    Mama Pediatra – dziękuję kolejny raz! Po przeczytaniu powyższego artykułu zakupiłam otulacz – Tulik, teraz (3,5m-ca) używam większy rozmiar. Efekt przerósł oczekiwania. Moja córcia praktycznie przesypia noce, lekko wybudza się tylko 1 raz w nocy (a potem już nad ranem ok.6:). W porównaniu z liczbą wybudzeń i jakością mojego snu przy 1 dziecku, gdy nie stosowałam otulacza, to niebo a ziemia. Wszystkim mamom polecam, zakup wart każdych pieniędzy!!!
    PS. wspomnę, że do tego stosuję jeszcze biały szum (w wersji: „Szumiś”) przy zasypianiu, ale nie ma potrzeby szumienia przez całą noc.

  10. ~Karolina pisze:

    Ja tez jestem fanką otulaczy. Używaliśmy Kokonika z bambusa i sprawdził się super. Polecam wszystkim mamom.

  11. ~Natalia pisze:

    Czy według Pani tulik jest bezpieczy dla niemowląt z tendencją do ulewania? Zamówiłam dzisiaj dla 7 tygodniowej córki, jednak przeczytałam Pani wpis, ąe dziecko kladziemy na plecach a zawzze kladlam na boku. Co z odksztalcaniem sie glowki w przypadku kladzenia na plecach? Prosze o pomoc.

    1. MamaPediatra pisze:

      co do głowki – to zaleca się aby dziecko w czasie aktywnosci lezało swobodnie na plecach, na brzuchu. W przypadku bardzo dużego ulewania skonsultowac się z lekarzem, ale przy fizjologicznym refluksie ulozenie na plecach nie jest niebezpieczne, bo głowka dziecka i tak uklada się na boku (najmłodsza cora, którą otulałam równiez ulewałą, ale nigdy nie doszło do epizodu krztuszenia sie w otulaczu). Nawet gdy nie stosuje się otulacza do zgodnie z zaleceniami amerykanskiej akademii pediatrii zaleca sie ukladanie dziecka na plecach (O sids pisałam tutaj: klik).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×