Resuscytacja krążeniowo-oddechowa dziecka starszego. Cykl pierwsza pomoc pediatryczna.

Możliwość pomocy dziecku. Bezcenne. Podobny wpis już był, ale o niemowlaku. Tutaj. Czas na dzieci starsze.

Po pierwsze oceniamy czy dziecko jest przytomne. To nasze pierwsze działanie, bez względu na wiek. Zagadujemy, łapiemy za rączkę, głośno wołamy. Jeśli dziecko reaguje na nas w jakikolwiek sposób to jest całkiem dobrze :) Jeśli jednak jest w jakiś sposób poszkodowane (na przykład w wypadku) to wezwij pomoc, ale do czasu przyjazdu karetki obserwuj je. Obserwuj je, mów do niego, kontroluj stan jego przytomności.

Gorzej kiedy nie widzisz żadnej jego reakcji, czyli dziecko jest nieprzytomne. Cykl „pierwszej pomocy pediatrycznej” dopiero powstaje, ale już możesz poczytać o kilku stanach, które mogą spowodować utratę przytomności (udar cieplny, zadławienie, drgawki gorączkowe). Także o przyczynach będzie jeszcze nie raz. Teraz skupiamy się na tym, że widzimy nieprzytomne dziecko. Wzywamy pomoc (999/112) lub prosimy konkretną osobę (nie krzyczymy „pomocy” w tłum gapiów, tylko zwracamy się do pani w niebieskiej bluzce czy pana w czarnym kapeluszu), aby taki telefon alarmowy wykonała.

Udrażniamy drogi oddechowe

Jedną rękę kładziemy na czole dziecka, a palcami drugiej podtrzymujemy żuchwę – odegnij głowę dziecka nieco do tyłu i unieś jego brodę do góry. Nie naciskaj za bardzo na tkanki pod brodą, żeby nie spowodować niedrożności dróg oddechowych. Wygląda to mniej więcej tak:

 

źródło: mp.pl

Pozycja już jest. Czas sprawdzić czy jest oddech. Używamy trzech zmysłów. Przykładamy ucho nad usta i nos naszego dzieciaczka z głową skierowaną do jego klatki piersiowej. Słuchamy oddechu, wyczuwamy go na policzku i patrzymy czy klatka piersiowa się unosi i opada. Taka ocena trwać powinna około 10 sekund.

Oddycha? Zostawiamy w pozycji zapewniającej drożność dróg oddechowych, obserwujemy do czasu przyjazdu karetki i co jakiś czas kontrolujemy oddech. Jeśli dziecko zacznie kaszleć, krztusić się to delikatnie obróć je na bok, aby sie nie zadławiło.

Nie oddycha? Nie ma na co czekać. Wykonaj 5 wdechów ratowniczych. Jak to zrobić? Zatkaj nos dziecka (palcami ręki, która jest na czole), ręka podtrzymująca brodę rozchyla nieco usta, a Twoje usta obejmują szczelnie usta dziecka. Wdmuchnij powietrze do płuc poszkodowanego.

Nie musisz wykonywać głębokich wdechów i wydychać całego powietrza do ust dziecka. Wystarczy nieco głębszy wdech – powinien trwać około 1 sekundy. Obserwuj czy klatka piersiowa się unosi, poczekaj aż sama opadnie i wykonaj kolejne wdechy. Dostarczasz dziecku tlen. To bardzo, bardzo ważne. Jeśli klatka się nie unosi to popraw pozycję dziecka (spróbuj jeszcze raz  i sprawdź czy nie ma nic w buzi. Wyciągaj ciało obce TYLKO jeśli je widzisz. Nie pchamy palców na ślepo!

Po oddechach ratowniczych zabieramy się za uciski klatki piersiowej. U niemowlaka wystarczały dwa palce, u dziecka starszego zwykle wystarczy jedna ręka, ale u starszych nastolatków czy dzieci „większych gabarytów” niekiedy musisz użyć obu rąk. Uciskamy dolną część mostka, a ręka powinna być wyprostowana w łokciu.

źródło: resuscitation-guidelines.articleinmotion.com

źródło: resuscitation-guidelines.articleinmotion.com

Podobnie jak było u niemowlaka – uciskamy 30 razy, z częstotliwością ok. 100 uciśnięć na minutę, na głębokość ok. 1/3 wymiaru przednio tylnego klatki piersiowej. Łatwo napisać gorzej zrobić, bo skąd mamy wiedzieć jak to jest 100 na minutę? Ja zawsze sobie śpiewam w głowie „Śpiewać każdy może” :) Jeśli opatrzycie się kilku filmików to same sobie wypracujecie tempo czy też własną piosenkę ;) Uciski klatki piersiowej zapewniają pewnego stopnia krążenie krwi i rozprowadzanie tlenu po ważnych dla życia narządach. Po tych 30 uciskach ilość wdechów zmniejszamy do dwóch (poza tym wszystko jest tak samo – obejmujemy ustami usta dziecka, obserwujemy ruchy klatki piersiowej i po każdym wdechu odrywamy usta i czekamy aż klatka sama opadnie). I znowu 30 uciśnięć i 2 wdechy. Postępujemy tak do momentu aż przybędzie nam z odsieczą karetka, padniemy z wyczerpania lub dziecko zacznie samo oddychać lub ruszać się.

Czas popatrzeć na te czynności „na żywo”:
klik (od 40 sekundy)
klik
klik

klik (przedostatni filmik)

Prawda, że niezbyt to skomplikowane?

6 przemyśleń na temat “Resuscytacja krążeniowo-oddechowa dziecka starszego. Cykl pierwsza pomoc pediatryczna.”

  1. Według mnie każdy rodzic i osoba pracująca z dzieckiem powinna przejść takie szkolenie i powtarzać je co jakiś czas.
    Jak zawsze świetny i przydatny wpis.

  2. dwukrotnie uczestniczyłam w mini kursie ratownika, ale takiej bardziej pokazówce niz wiczeniach. Ale ilekro pomyślę, że mogłoby to dotyczyc moich dzieci… drżę na samą myśl, czy dałabym radę, czy poradziłabym sobie z emocjami…

    1. ~Agnieszka pisze:

      Jezeli Pani wie co robic to z emocjami tez sobie poradzi. Najgorzej kiedy czlowiek, rodzic zwlaszcza, nic nie czyta, nie poglebia wiedzy i gdy przychodzi co do czego to panika bierze gore. No i tragedia gotowa.

  3. Nie wiem, czy sama dałabym radę, chyba bym się trochę bała, że zrobię coś nie tak. Ale gdyby nikt inny nie chciał pomóc pewnie ruszyłabym bez zastanowienia, mam przynajmniej taką nadzieję, że nie stałabym ze strasu jak słup soli.

  4. Dla mnie, jako osoby pracującej z dziećmi, to niezwykle cenny wpis. Mimo, że szkolenia są cyklicznie powtarzane, to jednak takie powtórzenie bardzo się przydaje.

  5. ~5000lib pisze:

    Bardzo potrzebny wpis, czy można z tego zrobić cykl?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>