Rozszerzanie diety po raz trzeci – okiem mamypediatry

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Nie wiem czy są tu mamy kilkorga dzieci, ale chciałam podzielić się moim doświadczeniem. Z każdym kolejnym dzieckiem karmienie piersią jest dla mnie łatwiejsze. Moja „droga mleczna” nr 3 totalnie różni się od tej pierwszej. Rozszerzanie diety również przy każdym moim dziecku wygląda inaczej.

Tak jak pisałam we wpisie o drogach mlecznych – po raz pierwszy karmienie piersią sprawia mi autentyczną radość. Nie stresuję się, nie przejmuję, co ważne – w 100% mam to poukładane w głowie, nie mam żadnej diety i być może dlatego rozszerzanie diety wygląda u nas za trzecim razem również inaczej. Lepiej. Popełniłam wiele błędów żywieniowych i laktacyjnych przy starszych córkach. Dzisiaj się do nich przyznam. Ale zacznijmy po kolei.

Na początek…

Zacznę banalnie. Od zaleceń. WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka. Zalecenia polskiej grupy ekspertów również mówią o konieczności wyłącznego karmienia piersią przez pierwszych 6. miesięcy życia. Pamiętajcie, że zalecenia to nie tylko tabelki czy schematy ale również treść artykułów i publikacji.

dieta

WHO podkreśla, że ten okres 6. miesięcy karmienia piersią dotyczy całej populacji, ale są wyjątki, które mogą wymagać indywidualnego podejścia (głównie ze wskazań medycznych). Polscy eksperci podają dodatkowo, kiedy NAJWCZEŚNIEJ można zacząć rozszerzać dietę. Ten czas po 4. miesiącu życia jest kością niezgody między mamami w internecie. Ale żadne z zaleceń nie mówią o tym, że absolutnie należy rozszerzyć dietę po 4. miesiącu życia. Tabele podane z ilością posiłków i ich wielkością również nie są zaleceniem, a wartościami orientacyjnymi, które mają w jakiś sposób ułatwić zrozumienie tematu rozszerzania diety. Ale chyba nie do końca tak się dzieje, bo momentami wprowadza to większy zamęt.

Ja dzisiaj widzę te zalecenia tak:

  1. Karmienie wyłącznie mlekiem przez pierwsze 6 miesięcy życia (mlekiem mamy przede wszystkim lub mlekiem modyfikowanym lub w sposób mieszany).
  2. Obserwacja dziecka w czasie tych pierwszych 6 miesięcy życia (obserwuj jego rozwój, jego przyrost masy ciała).
  3. Ocena czy u dziecka pojawiają się sygnały gotowości do rozszerzania diety (czy siedzi i interesuje się wspólnymi posiłkami).
  4. Przy próbie wprowadzenia pokarmów uzupełniających (jeśli obecne są wyżej wymienione sygnały gotowości) dziecko chętnie sięga po jedzenie (łyżeczkę lub sam produkt) i próbuje go „memlać” i połykać.

Kiedyś tego tak nie rozumiałam. U obu starszych córek rozszerzałam dietę po 4 miesiącu życia. Obie karmiłam piersią, ale to karmienie nie było takie fajne jak teraz. Było mnóstwo stresu, płaczu, wątpliwości i strachu. A pomyślałby kto, że jako lekarz powinnam mieć łatwiej. Może jakbym była dietetykiem to byłoby lepiej ;)

 

Zasady żywienia zebrane jako moja „złota piętnastka”:

  1. Nowe pokarmy wprowadzamy nie wcześniej niż po 4 miesiącu życia dziecka (po ukończeniu przez dziecko 17. tygodnia życia i nie później niż w 26. tygodniu życia). ALE zdaniem ekspertów głównym celem w żywieniu niemowląt, jest wyłączne karmienie piersią/mlekiem modyfikowanym przez pierwszych 6 miesięcy życia. Tzn. jeśli u Twojego dziecka dostrzeżesz oznaki gotowości do próbowania nowych produktów przed 6 miesiącem życia (mało które dziecko gotowe jest już po 4 miesiącu, zwykle bliżej 6 miesiąca życia) to nie rób z tego akcji pod tytułem „obiad”. Zaczynaj od spontanicznych degustacji – np polizania marchewki/ziemniaka/dyni. Obserwuj reakcje dziecka. Zwróć uwagę czy po tej degustacji dziecko przejawia chęci na więcej czy tylko o spróbowanie chodziło. Nie dawaj od razu dużych porcji.
  2. Jeśli dziecko zgodnie z kalendarzem i wytycznymi ma już skończone 6 miesięcy to również zaczynamy od małych ilości (2-3 łyżeczki), obserwujemy reakcje na te pierwsze degustacje i obserwujemy również reakcję dziecka w dłuższym odcinku czasowym, jeśli nic się nie dzieje – dziecko zachowuje się normalnie, nie ma wysypki na skórze to znaczy, że dobrze toleruje dany produkt. Zmieni się wygląd stolca dziecka, jednak jeśli pojawi się w nim krew, śluz lub cokolwiek innego Ciebie zaniepokoi – poradź się lekarza, bo każde dziecko reaguje inaczej.
  3. Raczej unikajmy wprowadzania kilku różnych produktów jednocześnie (przy ewentualnych problemach nie będziemy wiedziały, który produkt je powoduje).
  4. Jako mama to Ty decydujesz co dziecko zje i kiedy mu to dasz, ale dziecko decyduje ile zje i czy w ogóle. Dlatego nie zmuszaj go do jedzenia jeśli odwraca głowę lub jeśli nie otwiera buzi. Pamiętaj, że początkowo dziecko wypycha jedzenie językiem – nie wynika to z niechęci do jedzenia, ale z braku umiejętności. Po pierwszych próbach dziecko powinno załapać o co chodzi. Jeśli dalej będzie wypychało językiem zawartość łyżki to daj mu jeszcze trochę czasu i spróbuj ponownie za kilka dni.
  5. Na początek lepiej zacząć od podawania warzyw, a dopiero później dajemy owoce (te pierwsze zwykle dzieci gorzej akceptują).
  6. Pamiętaj mamo, że tutaj nie ma sztywnych zasad jeśli chodzi o to co dziecko musi zjeść. Każde dziecko jest inne. Jedno będzie chętnie jadło owoce, a inne nie. Nie zniechęcaj się. Teraz jest czas na naukę jedzenia. Jeśli dziecko odmawia przyjmowania danego produktu to spróbuj ponownie za kilka dni. Jeśli nadal nie chce to znowu robimy przerwę. Nadejdzie taki moment, że maluch będzie gotowy. Powtarzaj te smaki możliwie jak najczęściej aż dojdzie do ich akceptacji i polubienia :)
  7. Używaj twardej łyżeczki. Nie powinna być zbyt głęboka na początek, aby dziecko z łatwością ściągało z niej produkty.
  8. Nie podawaj dziecku do picia mleka krowiego do ukończenia przez nie pierwszego roku życia (jako głównego napoju – niewielkie ilości mleka krowiego używane na przykład do podgotowania kaszy dziecku nie zaszkodzą – nie możesz zagotować mleka modyfikowanego).
  9. Nie dodawaj do potraw soli, cukru czy miodu – dziecko tego nie potrzebuje, aby potrawy mu smakowały. Jeśli chodzi o miód to nie podawaj go przynajmniej do ukończenia pierwszego roku życia, gdyż może zawierać przetrwalniki Clostridium botulinum, wywołujące botulizm dziecięcy – chyba że przetrwalniki zostały inaktywowane za pomocą wysokociśnieniowych i wysokotemperaturowych metod przemysłowych. Starsze dzieci mogą bezpiecznie miód spożywać. Rozszerzanie diety niemowlęcia to dobry czas by oduczyć rodzinę solenia i cukrzenia bez opamiętania. Serio! Zobaczycie, że zupa nie potrzebuje soli by być smaczną. A zioła tylko podkreślają jej smak i jest jeszcze lepsza niż ta posolona (o kostkach rosołowych chyba nie muszę mówić, że to zło i żeby ich nie używać? Chyba, że zrobicie je sami.)
  10. Jeśli podajesz dziecku do picia wodę (jeśli karmisz piersią to przez pierwsze 6 miesięcy nie jest to konieczne) to najlepiej stosować wodę źródlaną lub naturalną wodę mineralną – niskozmineralizowa­ną, niskosodową, niskosiarczanową. Nie każda woda w butelce jest dla dziecka odpowiednia. Co więcej – naucz dziecko pić z kubka! Nie z butelki. Ze zwykłego kubka.
  11. Stawiaj na owoce. Nie na soki. Wałkuj temat warzy i owoców ciągle od nowa aż dziecko będzie się nimi zajadało, a do popicia dawaj pierś lub wodę.
  12. Z produktów mięsnych podawaj te ze sprawdzonych źródeł (unikaj mięsa z hipermarketów). Początkowo dla dziecka najlepsze jest: mięso z indyka, gęsi, kaczki, kurczaka, wołowina, jagnięcina, królik. Ilość mięsa dziennie powinna wynosić od około 10 gramów (początkowo) do 20 gramów pod koniec pierwszego roku życia (łyżka/dwie)
  13. Od około 7 miesiąca możesz podawać dziecku ryby (1-2 razy w tygodniu). Zalecane są tłuste ryby morskie (śledź, łosoś, szprot). Nie podawaj: ryb drapieżnych; miecznik, tuńczyk, makrela.
  14. Dziecko w 6.-8. m.ż. powinno otrzymywać 2-3 posiłki uzupełniające. W wieku 9.-24. m.ż. powinno otrzymywać 3-4 posiłki uzupełniające i 1-2 przekąski. Niemowlęta żywione sztucznie powinny spożywać w ciągu dnia 4-5 posiłków oraz 1-2 zdrowe przekąski (w zależności od apetytu).
  15. Dziecko w pierwszym etapie rozszerzania diety (po 6 miesiącu życia) powinno jeść zmiksowane produkty – gładkie puree, bez grudek, stopniowo możesz wprowadzać produkty papkowate z grudkami. Siekanie posiłków można zacząć od 9 miesiąca i stopniowo wprowadzać miękkie produkty podawane do rączki. Po pierwszym roku życia dziecko zjada już coraz większe kawałki produktów.

Moje błędy

Ciężko jest się przyznać do własnych błędów. Ale robię to i mam nadzieję ich nie powtórzyć:

kaszki/produkty dla niemowląt/herbatki

Kiedyś nie czytałam składu produktów dla niemowląt. Ufałam, że to co jest na półce w sklepie i jest na tym pozytywna opinia jakiegoś instytutu żywieniowego, a do tego jest napisane” po 4. po 6. miesiącu życia – to rzeczywiście się dla niemowlęcia nadaje. Ale się nie nadaje. Cukier i konserwanty? Sól? Po co? Nie wiem dlaczego jest to dopuszczone do obrotu z podpisem „dla zdrowia dziecka”, bo dla zdrowia na pewno nie jest. Chodzi o kształtowanie dobrych nawyków żywieniowych i dbanie o zdrowie w przyszłości. Bo szczypta w okresie niemowlęcym z biegiem czasu staje się łyżeczką i łyżką. Staje się słodyczami i chipsami u starszaków. Pojawiają się problemy z wagą, kontrolą poziomu glukozy we krwi, nadciśnieniem. Dlatego czytajmy składy i zwracajmy uwagę na to by były jak najkrótsze. A jeśli nie rozumiecie czym dany składnik jest to odłóżcie produkt na półkę.

I pamiętajcie, żeby dawać dziecku do picia wodę. Jeśli już chcecie dać herbatę to naprawdę unikajcie tych granulowanych „dla dzieci”. To nawet obok herbaty nie leżało. To cukier z aromatem.

Można przygotowywać dla dziecka kaszki samemu (zwykła kasza jaglana, kasza kukurydziana, manna, ugotowane na wodzie z dodatkiem mleka mamy/modyfikowanego lub warzywa/owocu). Ale można również kupić dobre produkty dla niemowląt. Z kaszek np Hipp, Holle, Helpa. Podawanie kaszek nie musi być związane z podawaniem mleka modyfikowanego. Kaszki dla niemowlaka można gotować na wodzie! Możesz również podać te na swoim mleku, ale licz się z tym, że będzie to raczej płynna kasza :)

tuczenie dziecka (lub odchudzanie)

Rozszerzanie diety nie ma służyć utuczeniu dziecka. Nie ma też dziecka odchudzić. Ja miałam obsesję z tym pierwszym (przy średniej córce). Bo chuda, bo na ostatnim centylu, a nawet z niego wypada momentami. Mleko jest bardziej kaloryczne niż marchewka czy ziemniaczek. Może zupa z mięsem i warzywami to dostarcza już więcej tych kalorii, ale w 4 miesiącu życia żadne dziecko nie zje tego tyle, żeby nagle z 6 kg wskoczyć na 8. Do 6 miesiąca życia nic prócz mleka (najlepiej mleka mamy) dziecko nie potrzebuje (zdrowe dziecko), a waga dziecka nie powinna być powodem rozszerzania diety. Także nie dajcie się wpędzić w tę obsesję, którą ja sama też miałam. Patrzcie na dziecko i na to kiedy ono jest gotowe.

 Teraz o Was!

Na instagramie przeprowadziłam małą ankietę, wśród czytelników. Dotyczyła właśnie rozszerzania diety. Jestem pod wrażeniem ilości odpowiedzi, które do mnie przysłałyście! A oto wyniki, które są dla mnie pozytywnym zaskoczeniem

Otrzymałam 50 odpowiedzi na temat rozszerzania diety! Wiem, że to nie jest grupa, na  której można opierać jakieś profesjonalne analizy, ale na moje potrzeby blogowe jest idealna :)

38 osób w momencie rozszerzania diety karmiło piersią, a 12 mlekiem modyfikowanym.

12 osób zaczęło rozszerzać dietę po 4. miesiącu życia

9 osób zaczęło rozszerzać dietę po 5. miesiącu życia

29 osób zaczęło rozszerzać dietę po 6. miesiącu życia

Niepowodzeń (mniejszych i większych) było 15 – przy czym 12 z nich dotyczyło dzieci, u których dietę rozszerzano po 6. miesiącu życia. 41% dzieci u których dietę rozszerzano zgodnie z zaleceniami WHO nie było na to jeszcze gotowych! 80% niepowodzeń dotyczyło dzieci karmionych piersią!

Zobaczcie jak to obrazuje fakt, że KAŻDE dziecko jest inne! Nie ma zaleceń na konkretnego dziecko – one są dla całej populacji. Także jak najbardziej ten moment rozszerzania diety może się różnić u poszczególnych dzieci.

To, co jest fajne - tylko u dwójki dzieci rozszerzanie diety wiązało się z zakończeniem karmienia piersią. U trójki dzieci karmionych piersią rozszerzanie diety rozpoczęło się po 4. miesiącu ze względu na byt niską wagę dziecka (tak jak w przypadku mojej córki) – co już wiecie, po przeczytaniu tego wpisu – nie powinno mieć miejsca. Życie jednak pokazało jak różnie może być – jedna z tych mam tak martwiła się wagą dziecka, swoją laktacją, która wydawała się niewystarczająca, że nie czerpała z karmienia naturalnego żadnej radości. W momencie włączenia pokarmów uzupełniających po 4 miesiącu życia – odetchnęła, a laktacja się rozkręciła. Takie sytuacje dowodzą, że wiele spraw siedzi w głowie rodzica. Mamo – wyluzuj. Ciesz się z macierzyństwa, zaufaj instynktowi, obserwuj dziecko i zrób frajdę z tego rozszerzania diety!

 

Źródła:

  • Guideline: Sugars intake for adults and children. Geneva: World Health Organization; 2015.
  • Zasady żywienia zdrowych niemowląt. Zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci
  • Comprehensive implementation plan on maternal, infant and young child nutrition. Authors: World Health Organization

 

4 przemyślenia na temat “Rozszerzanie diety po raz trzeci – okiem mamypediatry”

  1. ~mmuszka2 pisze:

    Dziękuję za ten wpis. Niestety nie rozwiał on moich wszystkich wątpliwości- a mam ich sporo. I te komentarze otoczenia: jak to, ma prawie 6 miesięcy i jeszcze nie je? Ach…

  2. ~Mi pisze:

    Ja moja corke karmilam swoim mlekiem przez rok. Tylko pierwsze 4 miesiace piersia a potem sciagalam je, gdyz polska lekarka stwierdzila ze mloda jest za lekka na ten wiek I moze nie dojada. Mialam ciezka ciaze I corka byla mala na swoj wiek. Musialam zakladac specjalne nakladki na piersi bo nie mogla w normalny sposob pic z piersi. Troche zaluje ze nie mialam wiecej doswiadczenia bo moze to wygladaloby inaczej ale przy pierwszym dziecku uczymy sie wszystkiego a przy drugim zaczynamy luzowac. Jedzenie zaczelam wprowadzac w 6 miesiacu zycia. Sloiczki wchodzily nawet ladnie, z biegiem czasu zaczelam gotowac na parze marchewke, brokuly i takie w kawalkach jej dawac, poza tym pulpety, makaron skretki, gotowane miesko i ryby, nalesniki. Owoce tez corce smakowaly ale nie wszystkie. Najchetniej banana I jablka. Do dzis razem uwielbiamy jesc warzywa gotowane na parze plus zmiksowane zupy ktore tez nam zostaly do tej pory. Wydaje mi sie, ze pewne smaki z dziecinstwa zostaja I dziecko potem chetnie je rzeczy ktore sie kiedys nauczylo jesc. Niestety do dzis buraczki nie wchodza pod zadna postacia chyba ze wzgledu na kolor. Kaszkami ze sklepu plula wiec tez je odpuscilam, byla tylko na jaglance, grysiku I Innych kaszach, uwielbia kasze gryczana z sosem do dzis. Kazde dziecko jest inne I inne ma smaki, ale sadze ze nie trzeba sie bac wprowadzania nowego jedzenia, zwlszcza tego w kawalkach. Bylam na jednodniowym szkoleniu dla mam polrocznych dzieci dotyczacym rozszerzania diety I tam sie nauczylam ze dziecko musi sie dotykowo zapoznac z jedzeniem, ktore ma rozny ksztalt, kolor, zapach i strukture; poprzez zabawe dziecko poznaje swiat I mimo tego ze bylam przerazona balaganem jakie dziecko robi przy jedzeniu nauczylam sie minimalizowac „szkody” I cieszyc sie z radosci I prob samodzielnego jedzenia przez corke. Poza tym tam tez nauczylam sie, ze dziecko je tylko tyle ile moze I jezeli odchyla glowe to ma dosc I lepiej nie wciskac na sile jeszcze lyzeczki bo nam sie wydaje ze malo zjadlo. Dzieci maja malutkie brzuszki I jedza niewiele a poczatku. Wizualnie pokazano nam ile ryzu I makaronu dziecko moze zjesc I to mi uswiadomilo ze tak na dobra sprawe poznawanie jedzenia na poczatku przez dziecko polroczne polega na zabawie jedzeniem, wpychaniem go wszedzie, mietoleniem w raczce I co ktorys tylko kasek wpada do brzuszka tak naprawde. Zawsze mozemy na deser dolaczyc jakiegos owoca I mleko. Jezeli my wyluzujemy to I dziecko bedzie szczesliwsze I chetniejsze do probowania nowych smakow. Zachecam wlaczac dziecko do wspolnych posilkow by widzialo, ze inni tez jedza podobne jedzenie I latwiej bedzie je zachecic do jedzenia. Przepraszam za taki dlugi wywod ale moze komus to pomoze. Pozdrawiam.

  3. ~Renata pisze:

    Witam, prosze o porade odnosnie wprowadzenia glutenu.

  4. ~lavinka pisze:

    Nie miałam w ogóle ciśnienia na wcześniejsze rozszerzanie diety, ale moje dziecko mając 4 miesiące tak domagało się jedzenia innego niż mleko donośnym krzykiem i wyciąganiem do niego rąk, że pozwoliłam jej na niewielkie ilości. A to dynia, a to marchewka, a to polizać jabłko. I tak wyglądało nasze rozszerzanie diety przez wiele miesięcy. I nagle bum, dziecko mając 8 miesięcy zaczęło odrzucac mleko, a właśnie chcieć już normalne jedzenie. Mając 10 miesięcy jadła to samo co my (BLW), no może poza grzybami czy miodem rzecz jasna. Mając rok żyła głównie na pomidorach i ogórkach, czasem parę klusek czy skórka od chleba. Rosła i tyła jak nie wiem na tym wybiórczym żarciu, zdrowe i silne dziecko. Po roku piła już tylko krowie mleko jako napój od czasu do czasu, zapaliła się do twarogu. Zawsze pozwalałam jej jeść tyle, ile chce i to co chce. W naszym domu pojawił się „stół szwedzki”. I jest super, nie wiem co to niejadek, chociaż oczywiście moje dziecko ma preferencje smakowe. Nie je żadnych kasz. Nie pojmuję, dlaczego w Polsce zapycha się dzieci kaszami, przecież to same węglowodany. Dziecko po tym jest tylko nadpobudliwe i nic nie korzysta, tylko tyje, tyje, tyje niepotrzebnym tłuszczem i babcie starej daty się tylko cieszą.

Odpowiedz na „~MiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×