Wielki spisek szczepionkowy. O tym jak MMR wtargnęło do organizmów milionów ludzi na całym świecie i wywołało w nich spustoszenie.

Szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce – w skrócie MMR. Co o niej wiemy? Składa się z żywych wirusów. Są one atenuowane, czyli pozbawione zjadliwości. W polskim kalendarzu szczepień MMR jest obowiązkowa w drugim roku życia dziecka (13-14 msc życia), a następnie w 10 roku życia. Po tak wykonanych szczepieniach 95-99% dzieci nie zachoruje na odrę lub różyczkę, a 79-95% dzieci nie zachoruje na świnkę. W przeciwieństwie do szczepionki BCG o której pisałam tutaj <-, w przypadku MMR odporność jest długotrwała, utrzymuje się prawdopodobnie przez całe życie.

Ta konkretna szczepionka wzbudza również całe mnóstwo kontrowersji. I właśnie o nich będzie dzisiejszy wpis. Nie wiem czy blog jest już na tyle popularny, ale zdaję sobie sprawę, że narażam się na całą masę krytyki. Mimo to uważam ten temat za warty poruszenia.

Wiele mam pisze do mnie z zapytaniem o szczepienia. O autyzm. Wiele osób słyszało gdzieś coś o powiązaniu tej choroby ze szczepieniami. Jak to się mówi „Coś gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w jakim kościele”. Postaram się zlokalizować ten kościół. A efekt mojego ciągłego dokształcania się znajdziecie poniżej.

Długa jest historia antyszczepionkowych protestów. Nie jest to wbrew pozorom odkrycie naszych czasów. Już w 1885 roku, w Wielkiej Brytanii około 100 tysięcy osób wyszło na ulice i w proteście przeciwko szczepionce ospy prawdziwej paliło trumnę dziecka i kukłę wynalazcy wymienionego szczepienia. 

Kto ponosi winę za coraz bardziej negatywne nastawienie do szczepień? Nie jest to zdaje się zasługa jedynie mediów i dziennikarzy. Środowisko naukowe ma tutaj swój niewątpliwy udział (niejaki Wakefield czy profesor Majewska). Ponadto dochodzą rodzice, których dzieci doświadczyły niepożądanych odczynów poszczepiennych. Nie ma się co dziwić, że rodzic, którego dziecko miało nieprzyjemne objawy po szczepieniu jest niezadowolony. Również rodzice dzieci chorujących przewlekle chcą prostej odpowiedzi – dlaczego moje dziecko? Tyczy się to nie tylko rodziców dzieci z autyzmem. Zachowuje się tak również rodzic dziecka chorego onkologicznie, z cukrzycą czy astmą. Jeśli wśród takich rodziców znajdą się osoby medialne to spirala dalej się nakręca. Dzisiejsza telewizja i internet nie zawsze dysponują personelem merytorycznie przygotowanym do napisania artykułu czy przeprowadzenia rozmowy na wizji. W związku z tym dochodzi do wyrywania zdań z kontekstu, selekcjonowania faktów i przede wszystkim grania na ludzkich emocjach. Śmiem twierdzić, że to nie jest fair. Co więcej jako mama i jako pediatra jestem załamana poziomem dzisiejszego dziennikarstwa. Ale nie o tym ma być ten wpis. Chodzi mi głównie o to aby przedstawić fakty.

Chciałabym w tym miejscu zacytować fragment artykułu pana Marcina Rotkiewicza opisującego fenomen coraz większej szczepionkowej paniki: „Problemem staje się to, że tysiące stron internetowych powiela niesprawdzone lub wyssane z palca informacje podlane spiskowym sosem. A ludzie coraz chętniej szukają w Internecie aktualnych wiadomości. [...] Oto, co na temat powielania m.in. w globalnej sieci różnych bzdur mówiła na łamach „Gazety Wyborczej” prof. Krystyna Skarżyńska, psycholog społeczny: „Powtarzanie informacji, pewnych zbitek zdań, sloganów – nawet takich, które na początku wydają się odbiorcom całkowicie pozbawione sensu, bezzasadne – sprawia, że stają się one coraz bardziej wiarygodne. (…) Wzrost przekonań o wiarygodności wielokrotnie powtarzanych zdań – zwany w psychologii efektem czystej ekspozycji – wykazano w ponad 50 publikowanych badaniach naukowych, prowadzonych w różnych miejscach świata. (…) Zjawisko czystej ekspozycji jest szczególnie silne, gdy dotyczy spraw, o których niewiele wiemy i o których nie mamy wystarczająco dużo innych informacji.” Pełną treść artykułu znajdziecie tutaj <-

Fakty są takie, że istnieją niepożądane odczyny poszczepienne. Tak!

Działania niepożądane po podaniu szczepionki (jakiejkolwiek) zdarzyć się mogą i się zdarzają. Szczepionki nie są tworem doskonałym. Podobnie jak nasza cywilizacja nie jest. Nie zapominajmy o tym. Poniżej przedstawiam dane statystyczne zebrane z różnych medycznych publikacji wraz z odnośnikami do źródła.

Działania niepożądane wynikające z podaży komponenty odrowej szczepionki:

Reakcje miejscowe – nie są rzadkie (nawet 17-30 na 100). Ból i tkliwość w miejscu wstrzyknięcia wystąpić może w ciągu 24 godzin od zaszczepienia dziecka. Objaw ten jest na ogół łagodny (trudno jednak ocenić jego wystąpienie i nasilenie u małego dziecka), przemijający i ustępujący w ciągu 2-3 dni.

Reakcje ogólnoustrojowe (w tym gorączka powyżej 39,4° C) występuje u około 5 do 15% zaszczepionych osób. Pojawia się między 7 a 12 dniem po szczepieniu. Ustępuje po około 2 dniach. Zdarza się jednak, że gorączka występuje bez związku ze szczepieniem (nałożenie się przypadkowej infekcji).

Wysypka skórna – u 2% – 5% zaszczepionych. Podobnie jak gorączka ten objaw również pojawia się po 7-10 dniach od zaszczepienia i ustępuje po około 2 dniach.

Reakcja anafilaktyczna o różnym stopniu nasilenia: od 3 do 10 osób na milion zaszczepionych (mówi się, że głównie składnik „odrowy” jest odpowiedzialny za te reakcje). Praktycznie każda szczepionka może spowodować anafilaksję. Podobnie jak praktycznie każdy lek. Znacie formułkę: „Nie przyjmować w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek składnik preparatu”? Szczepionka MMR zawiera białko jaja kurzego (podobnie jak szczepionka przeciwko grypie). Początkowo ten składnik podejrzewano o wywoływanie anafilaksji. Przeprowadzone badania udowodniły jednak, że nawet u dzieci z alergią na białko jaja kurzego zawarte w pokarmach, wynik testu skórnego z MMR jest ujemny i znoszą one szczepienie bez żadnej niepożądanej reakcji. O wywoływanie reakcji anafilaktycznej podejrzewany jest bardziej stabilizator szczepionki w postaci żelatyny. Pomimo, że ryzyko wystąpienia reakcji anafilaktycznej u osób uczulonych na białko jaja jest niskie to w przypadku mocno obciążonego wywiadu alergicznego należy podejść do szczepienie indywidualnie.

[Żródła:

Fasano M.B., Wood R.A., Cooke S.K., Sampson H.A.: Egg hypersensitivity and adverse reactions ro measles, mumps, and rubella vaccine. J. Pediat., 1992; 120: 878-881

American Academy of Pediatrics. Active and passive immunization. In: Peter G., ed.: 1997 Red Book: Report of the Committee in Infectious Diseases, 24th ed. Elk Grove Village, IL: American Academy of Pediatrics, 1997: 32

WHO; http://www.who.int/vaccine_safety/initiative/tools/MMR_vaccine_rates_information_sheet.pdf str. 2]

 

Jak wspomniałam wirus odry wchodzący w skład szczepionki MMR może wywoływać wzrost temperatury. Co za tym idzie, u osób predysponowanych mogą wystąpić drgawki gorączkowe (ryzyko 1 w 3000 dawek). Nie wpływa to jednak na ryzyko wystąpienia padaczki u tych dzieci w przyszłości (drgawki gorączkowe nie mają nic wspólnego z padaczką).

Małopłytkowość – ryzyko jej wystąpienia po szczepieniu MMR wynosi 1 do 30 000 do 1 na 40 000 dzieci szczepionych. Przebieg jest łagodny. Sama spotkałam się kiedyś z chłopcem z małopłytkowością wywołaną szczepieniem w 13 miesiącu życia. Po kilkudniowej obserwacji, w doskonałej kondycji opuścił szpital :)

Encefalopatia, czyli zapalenie mózgu. Nie da się ukryć, że to poważne działanie niepożądane. W Wielkiej Brytanii (British National Childhood Encephalopaty Study – NCES) po 10 latach obserwacji nie stwierdzono zwiększonego ryzyka nieprawidłowości neurologicznych po szczepieniu przeciwko odrze. Z kolei badania nad możliwością wystąpienia zapalenia mózgu po szczepionce MMR prowadzone w Stanach Zjednoczonych określiły ryzyko wystąpienia tej jednostki chorobowej na mniej niż 1 na milion podanych dawek. Stanowi to 1000 razy mniejsze ryzyko niż w przypadku zakażenia wirusem odry w sposób naturalny. Wówczas około 1 na 1000 zainfekowanych osób doświadczy objawów encefalopatii i co najmniej 50% osób pozostanie z trwałymi zaburzeniami centralnego układu nerwowego.

Stratton KR, Howe CJ, Johnston RB, Jr., eds (1994). Adverse events associated with childhood vaccines: Evidence bearing on causality. Washington, DC, National Academy Press

WHO; http://www.who.int/vaccine_safety/initiative/tools/MMR_vaccine_rates_information_sheet.pdf str. 3

 Podostre stwardniające zapalenie mózgu – NOP nieprawdziwe. Szczepionka nie zwiększa ryzyka jego wystąpienia. Świadczy o tym zmniejszenie częstości jego występowania od momentu wprowadzenia szczepień. Innym nieprawdziwym niepożądanym odczynem poszczepiennym jest zespół Guillain–Barrégo. Podkreślenia wymaga fakt o braku związku MMR z występowaniem zapalenia jelit i autyzmu. Wiele mam słyszało pewnie o publikacjach Wakefielda. Mam nadzieję, że wiele z mam wczytało się w publikacje obalające jego teorie.

Wielu rodziców burzy się na stwierdzenie „Nie stwierdzono zwiększonego ryzyka”. To sformułowanie naukowe. Nie zapominajmy o tym, że w populacji występują różne schorzenia. Nie należy mylić ich wystąpienia w powodu szczepienia z ich wystąpieniem przy okazji szczepienia.  Poniżej zamieszczam kilka źródeł ostatecznie wykluczających związek autyzmu i chorób zapalnych jelit ze szczepionką MMR:

Liu Y, van Kruiningen HJ, West AB, Cartun RW, Cortot A, Colombel JF (1995). Immunocytochemical evidence of Listeria, Escherichia coli, and Streptococcus antigens in Crohn’s disease. Gastroenterology: 108:1396–404

Taylor B, Miller E, Lingam R, Andrews N, Simmons A, Stowe J. Measles, mumps, and rubella vaccination and bowel problems or developmental regression in children with autism: population study. BMJ. 2002 Feb 16;324(7334):393-6

Uchiyama T, Kurosawa M, Inaba Y. MMR-vaccine and regression in autism spectrum disorders: negative results presented from Japan. J Autism Dev Disord. 2007 Feb;37(2):210-7

Smeeth L, Cook C, Fombonne E, Heavey L, Rodrigues LC, Smith PG, Hall AJ (2004) MMR vaccination and pervasive developmental disorders: a case-control study. Lancet. 364(9438):963-9

Iizuka M, Nakagomi O, Chiba M, Ueda S, Masamune O (1995). Absence of measles virus in Crohn’s disease [letter]. Lancet, 345:199

Haga Y, Funakoshi O, Kuroe K, et al. (1996). Absence of measles viral genomic sequence in intestinal tissues from Crohn’s disease by nested polymerase chain reaction. Gut, 38:211–5

Honda H, Shimizu Y, Rutter M. No effect of MMR withdrawal on the incidence of autism: a total population study. J Child Psychol Psychiatry. 2005 Jun;46(6):572-9

Feeney M, Clegg A, Winwood P, Snook J (1997). A case-control study of measles vaccination and inflammatory bowel disease. Lancet, 350:764–6

Farrington CP, Miller E, Taylor B. MMR and autism: further evidence against a causal association. Vaccine. 2001 Jun 14;19(27):3632-5

Wilson K, Mills E, Ross C, McGowan J, Jadad A. Association of autistic spectrum disorder and the measles, mumps, and rubella vaccine: a systematic review of current epidemiological evidence. Arch Pediatr Adolesc Med. 2003 Jul;157(7):628-34

Madsen KM, Hviid A, Vestergaard M, Schendel D, Wohlfahrt J, Thorsen P, Olsen J, Melbye M. A population-based study of measles, mumps, and rubella vaccination and autism. N Engl J Med. 2002 Nov 7;347(19):1477-82

Pomimo, że nie ma związku między autyzmem a MMR to nadal wiele mam obawia się tego właśnie powikłania. Jeśli chodzi a samą chorobę jaką jest autyzm, to wśród jej przyczyn nie można wymienić jednego czynnika. Nie można też powiedzieć, że przyczyna jest taka sama i tylko jedna u wszystkich chorych. Sam autyzm jest na tyle złożoną jednostką chorobową i o tak zróżnicowanym spektrum, że nie ma się co dziwić. Można przypuszczać, że ryzyko wystąpienia autyzmu jest większe, gdy w ciąży wystąpiły krwawienia, gdy ciąża dłużej trwała czy wystąpiło zatrucie ciążowe. Poza tym wśród czynników ryzyka wymienia się zaawansowany wiek matki, infekcje, przyjmowanie leków w trakcie ciąży (nie sprecyzowane dokładnie jakich), cukrzycę czy długi czas trwania porodu. Wiele mówi się o genetycznej predyspozycji do autyzmu ale póki co nie wyodrębniono genu za niego odpowiedzialnego. Bardzo ważną teorią przyczyn autyzmu jest ekspozycja na toksyny ( w tym min spaliny, pestycydy czy skażona żywność). Wiele minie jeszcze lat i wiele zostanie przeprowadzonych badań zanim ustali się wszystkie przyczyny autyzmu. Przeprowadzone dotychczas badania skupiały się na udowodnieniu lub wykluczeniu powiązania autyzmu ze szczepieniem MMR i udało się rozdzielić te dwie sprawy.

Epidemia autyzmu?

Autyzm dziecięcy występuje z częstością 2 na 1000 dzieci (dla porównania celiakia występuje z częstością 1:100 osób, mózgowe porażenie dziecięce z częstością 1,4-3 na 1000 noworodków – oznacza to, że jest większa szansa, że Wasze dziecko będzie miało celiakię i takie samo, że będzie miało mózgowe porażenie dziecięce). Mówi się wiele na temat epidemii autyzmu czy po prostu wzrostu częstości zachorowań na tę chorobę. Pamiętajmy jednak, że dane statystyczne to jedno. I zawsze idzie z nimi w parze rozwój medycyny. Tak jest również w przypadku autyzmu. Wzrasta wiedza lekarzy na temat autyzmu dziecięcego, powstają specjalne kryteria rozpoznania tej jednostki. Większa uwagę przywiązuje się do samego spektrum choroby. Ale mimo to niekiedy błędnie rozpoznaje się autyzm u dzieci z upośledzeniem umysłowym. Wszystkie te czynniki wpływają na wzrost wykrywalności tej choroby. Podobnie rzecz miała się swego czasu z nowotworami. Kiedy pojawiły się nowe narzędzia diagnostyczne to pojawiło się też więcej rozpoznań onkologicznych. Oczywiście nie tylko to wpływa na statystyki. W przypadku autyzmu wiele mówi się o przebiegu ciąży matki a w przypadku nowotworów na zachorowalność wpływa między innymi palenie papierosów. Nie można tutaj jednak wyodrębnić jednego czynnika ryzyka.

 

Działania niepożądane wynikające z podania komponenty świnkowej szczepionki

Reakcje miejscowe, czyli ból i tkliwość w miejscu wstrzyknięcia. Jak już wspomniałam dość powszechne powikłanie (17-30 na 100). Reakcje te mają łagodny przebieg i zwykle ustępują w ciągu 2-3 dni.
Zapalenie ślinianki przyusznej (czyli po prostu świnka) występuje zwykle 10-14 dni po zaszczepieniu. Obrzęk ślinianki przyusznej i/lub obrzęk ślinianek podżuchwowych wystąpiły u 1,6% dzieci, które szczepionkę otrzymały.

Z innych działań niepożądanych należy wymienić zapalenie jąder, zapalenie stawów, czuciowa głuchota. Jednak te reakcje są rzadkie (opisano pojedyncze przypadki) i zmniejszyła się częstość ich występowania w populacji (jako powikłania świnki) właśnie po wprowadzeniu szczepień.

Aseptyczne zapalenie opon mózgowych – nieaktualny NOP. Dlaczego nieaktualny? To powikłanie zostało wyeliminowane po eliminacji szczepu Urabe ze składu szczepionki i zastąpieniu jej szczepem Jeryl Lynn lub jego pochodnymi (szczep RIT). Jedno z badań oceniło częstość występowania zapalenia opon w ilości 1 na 1,8 mln dawek. W takiej sytuacji określa się je jako zdarzenie przypadkowe.

Działania niepożądane wynikające z podaży komponenty różyczkowej szczepionki:
Jak zwykle miejscowe reakcje są powszechne (17-30 na 100). Na ogół łagodne i przemijające.

Z poważnych powikłań szczepienia wymienia się bóle stawów, zapalenie stawów i artropatię. Oceniono, że przemijające bóle stawów rozwijają się u około 25% kobiet po okresie dojrzewania. Jedynie u 12% z tych kobiet dochodzi do zapalenia stawów. Objawy zwykle pojawiają się 1-3 tygodni po szczepieniu.

Pomimo ryzyka wystąpienia zapalenia stawów u kobiet po okresie dojrzewania, należy dążyć do zaszczepienia kobiet w wieku rozrodczym. Zespół różyczki wrodzonej (CRS) jest niezwykle ciężkim powikłaniem dla płodu. Zwykle ma niszczący wpływ na przebieg ciąży. Dochodzi do śmierci płodu lub przedwczesnego porodu i szeregu wad wrodzonych.

ŹRÓDŁO DO CAŁOŚCI:


http://www.who.int/vaccine_safety/initiative/tools/MMR_vaccine_rates_information_sheet.pdf

 

Moje szczepionkowe wnioski

Wielu rodziców mówi o tym, że szczepionka powinna być monowalentna. Czyli trzy oddzielne szczepienia, zamiast 3 w 1. Może coś w tym jest? Na pewno zmniejszyło by to niepokój wielu rodziców. Nawet jeśli dane naukowe są takie jak przedstawiłam wyżej i powikłania są rzadkością. W wielu krajach stosuje się szczepionki monowalentne. U nas jest kombinacja 3 w 1 i trzeba to zaakceptować i zapoznać się z danymi dla tej właśnie szczepionki. WHO pozwala na jej bezpieczne stosowanie.

Mówi się o tym, że ze szczepieniem MMR lepiej poczekać. Wśród wielu rodziców jest przekonanie, że im układ nerwowy jest dojrzalszy tym lepiej. Nie ma tragedii jeśli odwlecze się szczepienie ze względu na chorobę lub z innych losowych przyczyn. Zaleca się jednak wykonanie szczepienia w 13-14 miesiącu życia. Opóźnienie zwiększa ryzyko zachorowanie na jedną z tych chorób zakaźnych. Po prostu.

Nie wiem czy kogoś przekona argument dziejowej odpowiedzialności. Bardzo prawdopodobne, że nasze dzieci będą miały dzieci i te dzieci również będą miały dzieci. Nie chciałabym aby przyszłe pokolenia borykały się z chorobami zakaźnymi o groźnym, a nawet śmiertelnym przebiegu. A to jeden z możliwych scenariuszy. Oporność na antybiotyki rośnie, wirusy mutują, zwiększa się ilość antyszczepionkowców… Nie brzmi to za dobrze. Uczmy się na błędach przeszłości. Badajmy szczepionki regularnie, zgłaszajmy niepożądane odczyny poszczepienne, doskonalmy szczepionki i rozmawiajmy ze sobą. Relacja lekarz-rodzic jest arcy-ważna. Nie popadajmy w obłęd. Pamiętajmy, że są dzieci, które nie mogą  być szczepione (dzieci z niedoborami odporności, dzieci z reakcją anafilaktyczną na pierwszą dawkę szczepionki, czy takie, które otrzymują regularne przetoczenia krwi). Te dzieci chroni zaszczepiona populacja. Argument, że nie szczepię i moje dziecko nie choruję jest po prostu egoistyczny. Myślmy o innych, bo chcielibyśmy, żeby i nasze dobro miał ktoś na uwadze.

 

Jak wyglądają Wasze doświadczenia szczepionkowe?

47 przemyśleń na temat “Wielki spisek szczepionkowy. O tym jak MMR wtargnęło do organizmów milionów ludzi na całym świecie i wywołało w nich spustoszenie.”

  1. Bardzo ciekawy i rzeczowy artykuł. Ja swoje dziecko szczepiłam. Życzę jednak powodzenia w momencie kiedy tekst trafi do szerokiego grona. Widziałam ostatnio wojnę u jednej z mam. Ruchy antyszczepionkowe rzuciły jej się do gardła. Niemniej jednak tekst potrzebny! Pozdrawiam

    1. MamaPediatra pisze:

      Strach sie bać ;)

      1. Najgorsze jest to, że te osoby potrafią być bardzo chamskie nie mając w zanadrzu nic poza rewelacjami z sieci…

        1. ~ola pisze:

          To polecam pochodzic po forach po tematach antyszczepionkowych. Antyszczepionkowcy sa zazwyczaj oczytani i spokojni w rozmowac za to zwolennicy sa jak hieny wyzywaja od oszolomow i ciemnoty, zycza smierci i chorob zakaznych dzieciom, jak by mogli to by na kawalki pocwiartowali tych co nie szczepia.

          1. MamaPediatra pisze:

            Jako zwolenniczka szczepień dziękuję w imieniu swoim i czytelników za komplementy

  2. ~kathyleonia pisze:

    jak dobrze swoją drogą że jestem szczepiona za starych, dobrych czasów kiedy to się nie przejmowano opiniami naukowców czy to dobre czy nie ;p

    1. MamaPediatra pisze:

      Ojej tak. To były czasy ;)

  3. ~Katarzyna O. pisze:

    Poruszałam kiedyś ten temat u siebie. Bałam się tego szczepienia jak każdego innego. Mimo to szczepimy zarówno podstawowymi jak i dodatkowymi szczepionkami.

    1. MamaPediatra pisze:

      Strach jest naturalnym mechanizmem u każdej mamy. Ale najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i nie dać sie omamić wszystkim rewelacjom medialnym :))) pozdrawiam

  4. ~Iza D pisze:

    W końcu! W końcu artykuł ze źródłami, rzeczowy i konkretny na temat tej szczepionki. U nas na wcześniejsze szepienia nie było złych reakcji, więc na MMR poszłyśmy tuż po roczku. Chyba nawet dzień po. Wcześnie, ale mamy to za sobą, nie działo się nic.
    Sama boję się świnki, bo nie przechodziłam jej jako dziecko, nie chciałąbym zarazić się więc od swoich dzieci.

    1. MamaPediatra pisze:

      mnie też jakoś świnka ominęła. Może dlatego, że za moich czasów nie było „ospa party” czy „świnka party” ;)

  5. ~ola pisze:

    Zdanie o tym, że dzieci z niską odpornością nie powinny być szczepionek mnie zdziwiło. Nasza pani pediatra twierdzi, że tym bardziej dziecko powinno być szczepionek i podaje jako argument przykład wcześniaków.
    Mam mętlik w głowie ponieważ moja córcia na dzień dobry dostała antybiotyk tuż po urodzeniu (wody na plucach, nie wiem jak to się fachowo nazywa). Po 5 tyg zachorowala na zapalenie płuc a tydzień temu skończyliśmy następny antybiotyk- zapalenie „czegos”(miała podwyższone bialko reaktywne c). Boje się strasznie o jej zdrówko i boję się reakcji na szczepionki – najbardziej tych gwałtownych. Czy moja córka (3,5 miesiaca) ma obniżona odporność? Czy powinnam odłożyć szczepienia na później?

    1. MamaPediatra pisze:

      Pediatra, która sie Wami opiekuje ma racje. Podkreślam, że dzieci z NIEDOBORAMI odporności nie mogą być szczepione żywymi szczepionkami. Obniżona odporność jest wpisana w życie każdego noworodka czy niemowlaka, stad wlasnie szczepienia :)

      1. ~ola pisze:

        Rozumie ale mam też synka w wielu 5 lat i on tez był niemowlakiem przecież a jednak ani razu nie chorował. Przeziębienia owszem ale zadnych antybiotykow. A tutaj coś takiego… zdaje sobie sprawę, że zapalenie płuc u miesięcznego dziecka to nie „koniec swiata” ale jednak zupełnie nie mam doświadczenia w obsłudze tak chorowita go dziecka… dla mnie to jest dramat. A lakarzom nie ufam…zbagatelizowali to co mówiłam o stanie dziecka i skończyło się gorzej niż mogło.

        1. MamaPediatra pisze:

          Rozumiem pani obawy. Ja rownież jestem mamą. Każde dziecko jest inne i każde inaczej idzie przez życie. Zmieniają sie rownież wirusy i bakterie w naszym otoczeniu, wiec nawet te sama chorobę możemy przechodzić w trakcie naszego zycia inaczej. Proszę sie nie martwić i traktować córkę jak zdrowego niemowlaka, którym jest mimo swojej przeszłości. Częste spacery, a w późniejszym czasie odpowiednia dieta pomogą jej wzmocnić organizm. Radzę w razie potrzeby zmienić pediatrę, albo szczerze porozmawiać z obecnym. Musi pani mieć zaufanie do lekarza, bo mimo tego ze zdarzają sie lekarze z niską empatia, popelniajacy błędy (w końcu jesteśmy tylko ludźmi) czy bagatelizujacy obawy rodziców, to jednak jest cała masa takich, którzy kochają swój zawód i kochają pacjenta, nawet tego najbardziej problematycznego. Jeśli bedzie pani spokojna o opiekę lekarska dziecka to ono rownież bedzie spokojniejsze. Pozdrawiam i w razie pytań proszę pisać – jeśli będę potrafiła to pomogę :)

  6. ~ola pisze:

    Kiedy można uznać ze dziecko ma obniżona odporność?

    1. MamaPediatra pisze:

      Niedobór odporności stwierdza sie obserwując wiele czynników. Bardzo fajna i przystępna dla rodzica jest strona centrum zdrowia dziecka http://www.immunologia.czd.pl/dla%20rodzicow/pierwotne%20niedobory%20odpornosci.rozpoznanie.php?submenu=5#objawy
      Wymienione w linku objawy niedoborów odporności zwykle wymagaj dłuższej obserwacji dziecka. Jeśli w Waszej rodzinie nie ma przypadków nagłych zgonów niemowląt z niewyjaśnionych przyczyn, jeśli corka po szczepieniu przeciwko gruźlicy nie miała ciężkich niepożądanych objawów poszczepinnych, jeśli prawidłowo sie rozwija, jeśli reaguje na podane antybiotyki to nie ma powodu do zmartwień, a szczepienia nalezy realizować zgodnie z zaleceniami Waszego pediatry :) pozdrawiam cieplo

  7. Świetny i bardzo potrzebny tekst. Matki szukające informacji o szczepieniach w internecie ciągle trafiają na antyszczepionkową propagandę, która budzi w nich strach i dezorientację.
    Sama też pisałam na temat szczepionek jakiś czas temu i miałam wątpliwe szczęście odpierać argumenty przeciwników szczepień. Ich niewiedza, ignorancja, cytowanie wyrwanych z kontekstu danych bez dotarcia do źródła mnie przeraziły. Dla zainteresowanych podaję link do mojego artykułu i polecam komentarze pod nim: http://tygrysiaki.pl/szczepienia-kojarzysz-czy-unikasz/

    1. MamaPediatra pisze:

      Tym bardziej się cieszę, że ja na razie nie spotkałam się z antyszczepionkowacami, jedynie z mamami, które piszą z prośbą o wyjaśnienia i rozwianie całej tej propagandy o wielkim spisku szczepionkowym. Rozumiem te obawy, każdy by się bał jak słucha i czyta o tych wszystkich rewelacjach i dlatego zawsze chętnie odpowiadam :) Poczytam Twój artykuł wieczorem, na spokojnie – już się boję ;)

  8. ~kowal pisze:

    Proszę o logiczne wyjasnienienl Dlaczego w USA istnieje fundusz odszkodowań dla ofiar szczepień a w Polsce nie? Dlaczego tam 45% ceny szczepionki wplacane jest do tego funduszu? Tam jest kilkaset tysięcy powikłań rocznie! A unas ile? I dlaczego w USA producent lub państwo bierze odpowiedzialność za wadliwe działanie szczepionki a w PL to rodzic jest odpowiedzialny?

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam. Ja rownież mam pytanie: skąd te informacje? Nie znam sie za bardzo na systemie odszkodowań W USA- także w tym temacie sie nie wypowiem, bo nie zglebialam tematu. Słyszałam o odszkodowaniach związanych ze szczepionkę HPV, ale nie wiem jak jest z innymi szczepionkami. Co do funduszu to z tego co wiem nie jest to 45% ceny ale pewna kwota (coś w rodzaju takiego podatku) i w zależności od tego ile aktywnych składników ma dana szczepionka to kwota sie zmienia. Załóżmy dla wzw jest to około 0,75$ a dla mmr trzy razy tyle. Kiedys wyczytałam tak na stronie CDC. Może sie pozmieniało, ale w sumie nie ma to znaczenia. W USA Jest inny system ubezpieczeń zdrowotnych, inne podejście do wielu kwestii. Nie wiem dlaczego tam jest. Tak a tutaj inaczej. Nie wiem dlaczego tam prezydentem jest Obama a tutaj Duda. Może po prostu wybór obywateli?
      Ale zadziwiają mnie te statystyki. W Polsce rocznie zgłaszanych jest około 1800 niepożądanych odczytów poszczepiennych (oficjalne dane podawane prze PZH) w tym około 400 klasyfikowane jest zgodnie z definicja WHO jako ciężkie (ze znacznym nasileniem objawow). W USA zgłaszane jest około 1700 ciężkich niepożądanych odczytów poszczepinnych (ta sama definicja, dane za rok 2014 CDC). Skąd te rozbieżności? Proszę o źrodła. Chętnie sie z nimi zapoznam. Zdaje sobie sprawę, ze tych łagodnych NOPów jest wiecej i pewnie wiele nie jest zgłaszanych (zarówno u nas jak i w USA), ale myśle ze zaczerwienienie w miejscu podaży szczepienia nie jest tematem ktory poruszamy? Pozdrawiam

      1. ~mamarazy2 pisze:

        Mimo to wzrost NOP jest widoczny. W raporcie z 2016 PZH podaje się, że w roku 2015 zgłoszono i zarejestrowano 2111. W 2010 było – 1065, w 2000 – 145. Szczepionki są podobno coraz lepsze, a jednak odczyny nie zmniejszają się. Oczywiście może pojawić się argument, że rodzice są bardziej świadomi odczynów albo inaczej system zgłaszania bardziej czuły, co nie zmienia faktu, że podano również za powód kilkukrotny wzrost liczby stosowanych preparatów szczepionkowych. Słowem – czy szczepi się dzieci za często, na zbyt wiele chorób?

        1. MamaPediatra pisze:

          myślę, że ciężko porównywać 2000 rok z 2015. Kiedyś nie było takiego nacisku na lekarzy i takiego systemu zgłaszania NOPów jak teraz. Szczerze mówiąc teraz zgłasza się każde zaczerwienienie i często infekcje pozostające bez związku przyczynowego a jedynie w związku czasowym ze szczepieniem (trochę na wyrost lub na prośbę rodzica). Oczywiście wiele zależy od przychodni, od lekarza, od rodziców. Są rodzice którzy podpytani po kilku miesiącach przyznają, że rzeczywiście była jakaś gorączka czy nieutulony płacz, ale nie pamiętają już jak wysoka czy ile trwała itd. Zgłaszalność się poprawiła i poprawia się świadomość rodziców w temacie NOPów.

          1. ~mamarazy2 pisze:

            Niestety z całym szacunkiem, ale wizja przyjmowania NOP od rodziców jest bardzo utopijna. Nie ma danego nacisku. Lekarze nie zgłaszają ich przed obawą kontroli, zresztą, w przypadku mojego dziecka (i nie była to gorączka i byle zaczerwienienie), prośba o zgłoszenie odczynu została kwitowana „przecież nie ma odczynów poszczepiennych ha ha ha”. Tak naprawdę nie wiemy ile tych odczynów faktycznie jest. WHO określiło, że w Polsce zgłaszanych przez lekarzy odczynów jest bardzo mało. Mówimy o jednym setnym procencie tego, co się zgłasza w krajach np. UE. Skąd taka rozbieżność? Nie wiem, al jest to bardzo zastanawiające.

          2. MamaPediatra pisze:

            jeśli lekarz odmawia zgłoszenia NOPu to należy interweniować w sanepidzie. Zgadzam się, że w naszym kraju nie są zgłaszane wszystkie odczyny poszczepienne (chociaż poprawiło się to przez ostatnie lata). Dlatego konieczna jest edukacja lekarzy i rodziców w kwestii NOP.

  9. ~Sandra pisze:

    Witam, bardzo ciekawy artykuł. Ja zawsze byłam zwolennikiem szczepień starszą córkę szczepiłam również dodatkowo na rotawirusy i pneumokoki nigdy nie było żadnych dolegliwości poszczepiennych. Niestety z młodszą jest już większy problem oczywiście nie wiem czy ma to jakiś związek i tu liczę na Pani opinie. Po pierwszym szczepieniu (również rotawirys i pneumokoki) córka po 3 tygodniach dostała zapalenia płuc, po drugim szczepieniu również 3 tygodnie i szpital stwierdzili salmonelle i grzyby candida glabtata w kale. Lekarz w szpitalu zasugerował ze być może była nosicielem od urodzenia i stąd po szczepieniu spadek odporności i wyszło szydło z worka ale gdy chciałam dowiedziec się więcej niestety zostalam odprawiona z kwitkiem. W każdym razie po leczeniu biseptolem, flumyconem i enterolem minol nasz duży problem w postaci ulewania i to strasznego córka ulewala bardzo dużo lecz przybierala na wadze a teraz jak ręką odjął. Az boje się kolejnego szczepienia a nie ukrywam ze zalezy mi na tym żeby szczepić dziecko tyle ze mam straszny mętlik w głowie

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam. Dziękuje za zainteresowanie blogiem! :) z tego co pani opisuje to ja nie wiazalabym żadnej z tych sytuacji ze szczepieniem. Chodzi przede wszystkim o czas wystąpienia objawów u córki. Powikłania po tych szczepieniach występują do 48 h od podania szczepionki. I nie obejmują one żadnego z wyżej wymienionych. Co do Candidy zgodzę sie w sprawie nosicielstwa, ale nie wiazalabym tego z obniżona odpornością po szczepieniach, a raczej z jakimś antybiotykiem. Otrzymywała jakiś w trakcie tego zapalenia płuc? Podawala pani jednoczasowo jakiś probiotyk? Candida jest składnikiem flory jelitowych i jeśli zostanie naruszona równowaga bytujacych tam mikroorganizmów (na przykład w wyniku antybiotykoterapii) to może dojść do wystąpienia biegunki. Nosicielem salmonelli od urodzenia sie nie jest. Można jednak takie nosicielstwo Salomonelli nabyć. Mimo to nawet dzieci, które są nosicielami Salmonelli (a z tego co zrozumiałam to pani corka ma obecnie prawidłowe badania) mozna bezpiecznie szczepić. Także kontynuowalabym szczepienia zgodnie z kalendarzem. Często źródłem infekcji dla takiego maluszka jest starsze rodzeństwo. Starsza corka chodzi do przedszkola lub do szkoły? Sama może nie chorować, a przynosić wirusy ze sobą. Zdarza sie rownież przypadkowe złapanie infekcji i na to nic sie nie poradzi, a takie sytuacje są najczęstsze. W razie pytań proszę pisać, chętnie pomogę jeśli będę potrafiła. Pozdrawiam :)

  10. ~Sandra pisze:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź i cieszę się bo rozwiała Pani moje wątpliwości ci do szczepień na których bardzo mi zależy. Blog jest naprawdę super znalazłam na nim bardzo dużo informacji i porad i nie są to suche teorie jakie do tej pory znajdywałam w Internecie, które często nijak odnajdują sie w praktyce. Pozdrawiam :)

    1. MamaPediatra pisze:

      Takie opinie zachęcają mnie do dalszych wpisów, także naprawdę miło to czytać :) dziękuje i dużo zdrowia życzę :)

  11. ~anka pisze:

    witam. a ja przyznam, ze mam masę wątpliwości co do szczepień. urodziłam zdrową córcię 10 pkt, bez problemów w ciąży i w 2 mies. krótko po szczepieniu zaczęły się bezdechy, po kolejnym szczep. po 24 h wylądowaliśmy w szpitalu z zap. pluc. szczepiliśmy 5w 1 i pneumokoki. teraz corka ma odroczone szczep – czekamy na wizytę u neurologa, bo w wieku prawie 2 lat przechodzila grype A z drgawkami wielokrotnymi, a ma zalegle wlasnie MMR i ostatnia dawke 5w1 (często choruje – 3 razy zap.pluc, oskrzeli, angina,grypa, rota – w szpitalu:(, znow grypa – B) Chcialam szczepic, a teraz coraz bardziej się boje, jedni lekarze w szpit. zalecali nawet na grype czy ospe, drudzy wręcz odradzali, ale skonczylo się tym, ze mamy czekac na opinie neurologa. czy drgawki faktycznie nie sa przeciwwskazaniem do szczepienia na MMR? jak poprawić odporność malej,jakie badania zrobić przed szczep, żeby wiedzieć, ze jest na 100 proc zdrowa? dotad grypa A i jeden raz zap.pluc przebiegaly bezobjawowo, az do b.wysokiego skoku temperatury:((( będę wdzięczna za opinie

    1. MamaPediatra pisze:

      witam. wątpliwości są czymś naturalnym. Jeśli chodzi o historię pani córki, to być może ma tendencję do drgawek gorączkowych. Pisze pani o wysokim skoku temperatury – czy drgawki pojawiły się właśnie w tej sytuacji? Trzeba jednak odhaczyć tego neurologa, aby mieć pewność że córka rozwija się prawidłowo i że drgawki mają związek jedynie ze skokiem temperatury. Same drgawki nie są przeciwwskazaniem do szczepień – ale postępująca choroba neurologiczna jest (której u pani dziecka po tym co pani pisze jednak bym nie podejrzewała). Wiem, że dla pani średnio to zabrzmi, ale dziecko ma prawo chorować nawet 8 razy do roku. Są oczywiście ciężkie infekcje, które każą nam podejrzewać jakieś wrodzone niedobory odporności, ale z tego co pani pisze u Was raczej nie ma tego problemu. Na poprawę ogólnego stanu zdrowia wpływają przede wszystkim częste spacery, zdrowe odżywianie i unikanie dużych skupisk dzieci (na przykład żłobek/klub malucha). Cierpliwie czekajcie na neurologa – podpowie co dalej :) Tak jak napisałam, większość dzieci jest szczepiona i nie występują u nich żadne powikłania. Są takie, u których zdarzają się niewielkie odczyny poszczepienne. Niektóre dzieci (jak pani córka) zapadają na infekcje, które czasowo zbiegają się ze szczepieniem. Ale są też dzieci, które ze względu na swój stan zdrowia szczepione nie mogą być (mam nadzieję, że pani córka do nich nie należy i że neurolog potwierdzi, że jest zdrowa jak ryba), ale takie dzieci są chronione przez zaszczepioną populację :) w razie jeszcze jakiś pytań zapraszam :)

  12. ~anita pisze:

    Brakuje mi w tym artykule wzmianki o adjuwantach. Temat na topie i na pewno by zaciekawij wielu ludzi. Mnie osobiscie porazila jedna rzecz. Czytalam sobie troche o aluminium w szczepionkach. Oczywiscie stanowisto srodowiska medycznego jest, ze aluminium jest calkowicie bezpieczne itp. Jednakze jesli sie pochodzi troche po literaturze medycznej. Wychodza dziwne bazyliszki i strasza. Np. Zalecenia dotyczace ilosci aluminium w preparatach zywienie dozylnego to nieprzekaraczalna ilosc 25 mcg/L. i nieprzekraczalna dawka dzienna dla niemowlat to 4-5 mcg/kg. Dodam, ze te ilosci aluminium sa szczegolnie przesrzegane u doroslych pacjentow z niewydolnoscia nerek, ktorzy sa dializowani, poniewaz ich funkcja nerek i tym samym funkcja wydalania aluminium jest zaburzona. Tymczasem aluminium w szczepionkach w ilosciach znacznie przekaraczajacych te zalecenia w zaleznosci od szczepionki od 125 mcg w dawce np w Prevnar do 625 mcg/dawke w Infanrix DTaP, Pediarix 850mcg, Pentacel 1500mcg/dawke jest juz nagle bezpieczne. Dodajmy, ze niemowleta i dzieci nie maja takiej funkcji nerek jak dorosly, a niemowleta maja naprawde niska, juz nie wspomne o wczesniakach. W plynie dializacyjnym u chorych na niewydolnosc nerek przekroczenie 20mcg/L aluminium zaczyna byc problemem i powoduje zatrucie organizmu powodujac miedzy innymi anemie mikrocytarna, hiperkalcemie, choroby kosci, encefalopatia, oraz ostre nieurotoksyczne zatrucie aluminium w ekstremalnych przpadkach. Natomiast podanie szczepionki zawierajacej od 10 razy wiecej aluminium niz norma dopuszczalna wczesniakowi lub noworodkowi majacych funkcje nerek podobna do pacjentow dializycyjnych jest nagle bezpieczne i wrecz zalecane. Jesli wezmiemy po uwage trudnosc u niemowlat w wydaleniu tego aluminium, ktore sobie krazy w organizmie i odklada w kosciach i organach okraszymy to jeszcze tym ze dzieci wlasciwie do 3 roku zycia maja nie do konca rozwinieta bariete krew-mozg i to aluminium sobie wnika do mozgu, a co aluminium robi z neuronami w mozgu to chyba wiadomo, to wychodzi dosyc nieciekawy koktajl. Badan naukowych pod wzgledem bezpieczenstwa stosowania aluminium w szczepionkach wsrod niemowlat jest tyle co kot naplakal, a mimo to twierdzi sie ze jest bezpieczne. Widze tu pewna schizofrenie srodowiska medycznego.

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam :) takie wpisy są już na blogu – bardzo dziękuję za inspirację. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniają temat :) pozdrawiam

  13. ~asia pisze:

    ja też bardzo obawiałam się tej szczepionki, na szczęście pojawiła się tylko gorączka, choć wolałabym żeby nic nie było, ale po podawaniu syropku z ibuprofenem milifen na obniżenie gorączki wszystko wróciło do normy, i gorączka była opanowana, ale i tak kolejnych dawek będę się obawiać

  14. ~Teresa pisze:

    Dziękuję za rzeczowy artykuł, zwłaszcza za podanie źródeł. Bardzo :P potrzebowałam! Pozdrowienia.

  15. ~Ilona pisze:

    Artykuł na pewno ciekawy. Poprawiłabym natomiast informacje na temat danych dotyczących autyzmu. W Polsce nie ma dokładnych danych w przeliczeniu na 100 lub 1000 osób, natomiast uśrednione dane dla populacji światowej mówią o występowaniu autyzmu w skali 0,6% na populację, co daje wskaźnik większy. Nie ma powodu przypuszczać, że w Polsce skala jest mniejsza. Biorąc pod uwagę moje miasto (ok. 60 000 mieszkańców) mogę powiedzieć, że u nas skala jest na pewno większa. Co roku rodzi się u nas około 1100 maluchów, w zależności od rocznika, od kilku lat zaburzenia ze spektrum autyzmu diagnozuje się u 3 do 6 z nich w każdym roczniku.
    Zaburzenia ze spektrum autyzmu są szerokim tematem i rzeczywiście ich etiologia nie jest dokładnie poznana. Wiem natomiast jedno, większość dzieci z tymi zaburzeniami da się wyłapać do 1 r.ż., są już odpowiednie testy wskazujące na grupy ryzyka. Są też jednak dzieci, które były zbadane, nie było żadnych wątpliwości co do ich prawidłowego rozwoju, natomiast po szczepieniu MMR dostały wysokiej gorączki, prawdopodobnie jakiejś encefalopatii, cofnęły się w rozwoju z dnia na dzień i w przeciągu kilku tygodni zdiagnozowano u nich zaburzenia ze spektrum autyzmu. Trzeba dodać, że są to pojedyncze przypadki i jeszcze długo nie dowiemy się pewnie, dlaczego tak się stało. Być może wrodzona wrażliwość na jakiś składnik do tego doprowadziła, pytania można mnożyć. Ale żeby być uczciwym trzeba powiedzieć, że wielu rzeczy jeszcze nie wiemy, ani o chorobach neurologicznych, ani o szczepieniach i ich długotrwałym wpływie na zdrowie całych pokoleń. Szczepić? tak, ale z głową. I moim zdaniem jednak nie noworodki. Na przykładzie swojego dziecka wiem, że czasem lepiej przesunąć szczepienie, mimo nacisku lekarzy. Ja mam problemy neurologiczne, postanowiłam wstrzymać syna. W tej chwili idziemy na obserwację w kierunku padaczki, bo syn ma ataki zgięciowe. Istnieje ryzyko, że gdyby był wcześniej zaszczepiony, szczególnie DTPw, miałby poważniejsze problemy neurologiczne. Istnieje również ryzyko, że byłby zgłoszony niepotrzebny NOP, bo mógłby dostać ataków niezależnie od szczepienia, natomiast w zbieżności czasowej, co zafałszowałoby statystyki. Dlatego uważam, że dzieci rodziców z chorobami przewlekłymi powinny być traktowane szczególnie, a nie są. Moja pediatra mocno naciskała na szczepienia, nawet po odroczeniu od neurologa. Zmieniłam pediatrę. Zaszczepiłam syna dopiero po skończeniu 7 m-cy acelularną szczepionką. Temat szczepień w Polsce jest tak kontrowersyjny, bo rodzicom brakuje wyboru, nie tylko wyboru czy szczepić, ale też czym szczepić, bo nierefundowane są np. acelularne szczepionki. I mówię tak dla refundacji szczepienia na pneumokoki, ale nie dla przymusu zaszczepienia na nie.

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam, statystyki „autyzmowe” są baaardzo różne jeśli chodzi o źródła i co ważniejsze jeśli chodzi o rejon. Dane opierające się na klasyfikacji ICD-10 mówią o 5-8/10 000. Szacunkowe źródła są takie jak podałam – czyli zdecydowanie większa częstość, ale jak Pani zauważyła – co rejon/województwo to inna statystyka. Są dzieci, które powinny mieć odraczana szczepienia – z tym się absolutnie zgadzam. W przypadku Pani synka- zwłaszcza z opinią neurologa na pewno większość pediatrów by się wstrzymała. Dobrze, że podeszła Pani do tematu rozsądnie, zasięgnęła opinii innego lekarza. System szczepień jest niedoskonały, ale teorie spiskowe raczej nie pracują na jego korzyść.. Jak sama Pani zauważyła- szczepienia to temat bardzo kontrowersyjny, ale dialog lekarz-pacjent to podstawa w tym temacie. Życzę powodzenia w dalszej drodze – nie będzie łatwo, ale mama to materiał niezniszczalny. Dużo zdrówka dla synka!

  16. ~Ilona pisze:

    i zapomniałam dodać: ktoś już wspomniał o problemie grupy kontrolnej. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę. W żadnym z tych badań dotyczących wpływu szczepienia MMR na pojawienie się autyzmu, nie było grupy kontrolnej, której podano by placebo? Jeśli tak jest, to niestety, ze względów metodologicznych, nie jestem w stanie uznać badań za wiarygodne. Jeśli badamy wpływ A na B, to musimy mieć albo sytuację bazową, o co trudno w przypadku dzieci (chyba nie były w tych grupach przed szczepieniem robione badania przesiewowe w kierunku zaburzeń ze spektrum autyzmu?) albo grupę kontrolną, której podamy placebo.

    1. MamaPediatra pisze:

      Porównania grupa szczepiona i grupa z placebo nie było (nie wyobrażam sobie robienia jakiejkolwiek podwójnie ślepej próby w tym wypadku). Są jednak badania z grupami kontrolnymi (bada się dzieci z autyzmem, ich rodzeństwo bez zaburzeń autystycznych, dzieci przed diagnozą i dzieci już zdiagnozowane porównując z rówieśnikami i uwzględniając inne czynniki ryzyka). Jest ich całe mnóstwo – dla przykładu:

      Vaccine. 2012 Jun 13;30(28):4292-8. doi: 10.1016/j.vaccine.2012.01.093. Epub 2012 Apr 20.
      The combined measles, mumps, and rubella vaccines and the total number of vaccines are not associated with development of autism spectrum disorder: the first case-control study in Asia.
      Lancet. 2004 Sep 11-17;364(9438):963-9.MMR vaccination and pervasive developmental disorders: a case-control study.Smeeth L1, Cook C, Fombonne E, Heavey L, Rodrigues LC, Smith PG, Hall AJ.
      Cochrane Database Syst Rev. 2012 Feb 15;2:CD004407. doi: 10.1002/14651858.CD004407.pub3.Vaccines for measles, mumps and rubella in children. Demicheli V1, Rivetti A, Debalini MG, Di Pietrantonj C.

  17. ~Olga pisze:

    Bardzo rzeczowy artykuł:) takich zyczylabym sobie w prasie branżowej ( sama robię specjalizacje z pediatrii). Wpadlam na Pani blog ponieważ wlasnie borykam sie z goraczka u synka po podanej wczoraj szczepionce MMR. Obawiam sie niestety, ze to sie nakłada jakaś infekcja bo mały człowiek żłobkowy. Poza tym chyba za wcześnie zeby to była reakcja na szczepienie:/ Bede regularnie odwiedzała i sie doksztalcala:) pozdrawiam

    1. MamaPediatra pisze:

      cieszę się, że spotykam się z pozytywnym odbiorem również u koleżanek po fachu :) pozdrawiam :)

  18. ~Magda pisze:

    A co z działaniami niepożądanymi takimi jak krzyk mózgowy i nieutulony płacz? Jesteśmy przed MMR i słabo mi się robi na myśl że moje dziecko miałoby przechodzić przez coś takiego…

    1. MamaPediatra pisze:

      WItam. Krzyk mózgowy i nieutulony płacz to synonimy objawów, które mogą pojawić się po szczepieniu błonica/tężec/krztusiec (przypisane są składnikowy krztuścowemu). Po MMR nie występują. Ale z niepożądanych odczynów poszczepiennych może się Pani spodziewać zaczerwieniania i bólu w miejscu wkłucia, wysypki w kilka dni po szczepieniu i podwyższonej temperatury.

  19. ~Joanka pisze:

    Witam, a jak wygląda sprawa zarażenia się nawzajem dzieci zaszczepionych w tym samym czasie? Jest to szczepionka żywa, więc czy należy się obawiać? Jedno dziecko starsze ma zaległą szczepionkę, drugie młodsze powinno ją dostać w tym czasie. Czy do czasu aż upłyną dwa-cztery tygodnie jest jakakolwiek możliwość, że zarażą się od siebie wirusem? Czy jest to groźne, tak jak w wyniku przebycia choroby?

    1. MamaPediatra pisze:

      witam. Szczepionka zawiera żywe, ale atenuowane wirusy – pozbawione zjadliwości. Dziecko zaszczepione nie zaraża otoczenia.

  20. ~Kasia pisze:

    Witam serdecznie, pracuję jako terapeutka z dziećmi autystycznymi w ośrodku wczesnej interwencji i zadziwiająco dużo rodziców autystycznych dzieci wskazuje na silne powiązanie ich choroby ze szczepionką MMR. Aż ciężko w to uwierzyć, żeby było aż tyle zbiegów okoliczności. Rodzice wskazują, że regres nastąpił bezpośrednio po podaniu szczepionki (u kilku dzieci następnego dnia, u części 1-3 tygodnie po). Szczepionki podane były najczęściej w przedziale 12-23miesiące. Oczywiście nie wszyscy moi podopieczni mieli regres po szczepieniu, ale bardzo wielu tak. Sama stoję przed trudną decyzją zaszczepienia syna i ze względu na moją pracę umieram ze strachu. Czy podanie szczepionki później (np. w wieku 3-4 lat) jest bezpieczniejsze?

    1. MamaPediatra pisze:

      Późniejsze podawanie tej szczepionki na pewno zmieniłoby częstość tych powiązań ze szczepionką MMR. Jak sama Pani wie autyzm jest uwarunkowany genetyką, immunologią itp – etiologia jest wieloczynnikowa a związek szczepień z autyzmem został w wielu badaniach wykluczony. Jedno z ciekawszych: L.E. Taylor i wsp; Vaccine, 2014; 32; 3623-3629
      Jako terapeutka wie Pani również, że autyzmu (póki co) nie da się rozpoznać w pierwszych miesiącach życia, ale chorobę można zacząć podejrzewać w miarę jak dziecko rośnie i się rozwija i zaczynają być widoczne deficyty umiejętności społecznych (większość przypadków do 2 roku życia). Związek czasowy jest tutaj ewidentny. Podobnie można zacząć podejrzewać szczepienia o wywoływanie kolki niemowlęcej i nocne pobudki niemowlęcia – bo przecież większość szczepień zaczyna się właśnie w czasie gdy wiele dzieci dostaje kolki czy budzi się na nocne karmienie. Jak sama Pani powiedziała nie wszyscy rodzice widzą związek ze szczepieniami, więc można by się zastanawiać dlaczego jednych ten związek ze szczepieniem dotyczy a innych nie? Dywagacje to jedno ale badania naukowe to całkiem inna sprawa – wieloośrodkowe, na dużej grupie pacjentów, z grupą kontrolną – to są medyczne dowody i tego należy się trzymać.
      Opóźnienie podania szczepienia moim zdaniem nie da nic poza narażeniem dziecka na choroby zakaźne. Jeśli wierzy Pani w związek ze szczepieniem to równie dobrze dziecko może „dostać autyzmu” w wieku 3-4 lat. rejestracja szczepionki pozwala na jej podanie u dziecka starszego.
      Rozumiem (zwłaszcza jako mama) Pani obawy. Pracując na oddziale dziecięcym cały czas poszukuję u moich córek infekcji. Swego czasu pracowałam na onkologii dziecięcej i proszę mi wierzyć, że umieram ze strachu przy każdym powiększonym węźle chłonnym i bólu kolana.
      Nie można dać się zwariować. Internet pełny jest plotek i mitów. Ważne jest by wybierać rozsądnie i zamiast na forum szukać informacji w publikacjach medycznych.
      pozdrawiam ciepło, Dagmara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>