Witaj przedszkole! Witaj szkoło! Jak wzmocnić odporność dziecka?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Dzisiaj edytuję wpis sprzed 2 lat. O tym jakie są sposoby na wzmocnienie odporności dziecka i o tym dlaczego nie zostałam „twarzą” syropu „na odporność”.

odporność

Do naszego życia przedszkole zawitało już 1 sierpnia 2015. I się zaczęło. Chrypka u starszej, wirusowe zapalenie gardła u młodszej. Z dniem 1 września zaczęły się zajęcia przedszkolne w pełnej grupie i pewnie znowu pojawi się jakaś infekcja… EDIT: Średnia córka rusza po raz pierwszy do przedszkola już jutro. Czy zaczną się infekcje? Pewnie tak. Nie da się tego uniknąć. Duże skupisko dzieci to również duże skupisko różnorodnych patogenów. Są wyjątki, niektóre dzieci nie chorują w pierwszym przedszkolnym roku. Zdecydowana większość jednak tak i to potwierdza regułę. Cudownego środka na odporność nie ma, ale jest kilka „trików”, które pomogą nam zmniejszyć ryzyko zachorowania dziecka.

SEN – kto nie lubi spać ręka do góry? Dzieci znane są ze swojego dziwnego zamiłowania do wczesnego porannego wstawania. Niektóre dzieci źle sypiają w nocy, mają problem z zaśnięciem i są totalnie przemęczone. Nauczmy je wieczornych rytuałów. Niech nie siedzą do późnych godzin nocnych – zwłaszcza te dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Gdy przychodzi czas na sen to jest książka, nawet dwie, jest przytulanka, są całusy od rodziców i śpimy. Nie ma grymaszenia, że nie jestem zmęczona, że chce się bawić itp. Obie starsze córki zasypiają zwykle między 19-20. Budzą się około 7. Najstarsza córka zrezygnowała z popołudniowej drzemki gdy miała 2,5 roku (średnia nieco wcześniej), ale odkąd chodzi do przedszkola i jej plan dnia jest bardziej intensywny to widać po niej, że potrzebuje tej krótkiej drzemki w ciągu dnia. Dbajmy o to by nasze maluchy dobrze się wysypiały. Żaden syropek ani witaminka nie zapewnią takiego wzmocnienia jak zdrowy sen.

KARMIENIE PIERSIĄ – pierwsze 6 miesięcy życia dziecka to przede wszystkim mleko. Najlepiej jeśli jest to mleko mamy. Jeśli masz starsze dziecko w wieku przedszkolnym, a młodsze jest niemowlakiem to fajnie by było, żeby utrzymać karmienie piersią jeszcze w okresie jesienno-zimowym. Nie zawsze jest to możliwe. Niejednokrotnie dzieci same rezygnują z piersi lub istnieją inne, ważne powody uniemożliwiające dalsze karmienie. Pamiętajmy jednak, że ilość przeciwciał , którą przekazałyśmy dzieciom w trakcie nawet kilkutygodniowego karmienia własnym mlekiem jest nie do wycenienia. Dlatego nasz przedszkolak, który karmiony był piersią w początkowym etapie swojego życia jest lepiej przygotowany na bój z drobnoustrojami.

PRAWIDŁOWE ODŻYWIANIE – zbilansowana dieta. Roczne dziecko właściwie okres „próbowania” nowych produktów ma już za sobą. U 3-4 latka jadłospis jest niesamowicie bogaty. Nie podajemy dziecku samego mleka, bo „tylko to lubi”. Nie dajemy jedynie ziemniaka czy marchewki na obiad „bo tylko to lubi”. To Ty rodzicu decydujesz o tym co je Twoje dziecko. To Ty kształtujesz jego nawyki żywieniowe. W diecie mają być i ziemniaki, i marchewka, i makaron, i brokuł, i mięso, i ryba, i owoce, i woda, i produkty mleczne. Szczególny akcent kładziemy na warzywa i owoce. Nie przesadzamy z mlekiem i mięsem. Zdrowa dieta = zdrowe dziecko. I jak słyszę że dziecko nie zjada warzyw i owoców bo nie lubi, a rodzic daje mu zamiast tego żelki z witaminami albo suchy chleb (albo co gorsza chleb z nutellą) to słabo mi się robi. Co więcej – słyszałam nawet o tym, że są rodzice, którzy na drugie śniadanie pakują dziecku do szkoły – uwaga uwaga – czekoladowego WAFELKA z wędliną (żeby jakoś przemycić „coś zdrowego”). 

SPACERY i WIETRZENIE - gdy dziecko jest chorowite to wiele lekarzy (po względnym jego podleczeniu z aktualnej infekcji) zaleca „pójście na żywioł”. Dbamy o regularne spacery – przecież nie ma nic lepszego niż świeże powietrze. O ile na dworze nie panuje jakaś katastrofa meteorologiczna to wychodź z dzieckiem często na dwór i daj mu pobiegać. Co z tego, że pada. Co z tego, że jest mróz. Ubieramy się stosowanie do pogody i lecimy! Możesz wychodzić z dzieckiem na dwór nawet w okresie infekcji o umiarkowanym przebiegu. Jeśli nie gorączkuje, nie ma duszności i nie wymiotuje co 5 minut to właściwie nic nie stoi na przeszkodzie. Poza tym dbaj o odpowiednią cyrkulację powietrza w mieszkaniu. Częste wietrzenie jest absolutną koniecznością. Nie tylko usuniesz „fruwające” wszędzie zarazki i pyłki, ale i ochłodzisz nieco powietrze, co pozytywnie wpłynie na jakość Twojego oddechu. Jest to szczególnie istotne przy częstych infekcjach układu oddechowego.  EDIT: Pojawia się problem smogu. Kiedyś nie był on tak bardzo nasilony, albo się o tym nie mówiło. Postaraj się kontrolować stan powietrza w okolicy. Są do tego specjalnie stworzone aplikacje, są komunikaty w radiu i telewizji. Unikaj wychodzenia z dzieckiem na spacery w okolice głównych ulic, zwłaszcza w godzinach szczytu. Zachęcaj też dziecko do oddychania nosem. 

HIGIENA. PATRZ GDZIE KICHASZ! - niby oczywiste, ale… myjemy ręce ciepłą wodą i mydłem. Po każdym przyjściu z dworu (przede wszystkim po powrocie z przedszkola czy szkoły). Jeśli ktoś w domu jest przeziębiony to o higienę dbamy podwójnie. Dba o nią nie tylko chory ale i jego otoczenie. Myjemy ręce kilka razy dziennie – przede wszystkim po każdym wydmuchaniu nosa i przed każdym kontaktem z dzieckiem (przed przygotowywaniem posiłku i zabawą). Od wieków powtarza się nam, żeby zasłaniać buzię ręką w trakcie kichania czy kasłania, by chronić innych. Moja rada – kichaj w łokieć lub ramię, a nie w rękę, którą później dotykasz przedmiotów w swoim otoczeniu. Dodatkowo po umyciu rąk, możesz używać środka dezynfekującego do ich odkażania.

DYM TYTONIOWY – piszę tu o takich banałach, ale uwierzcie mi, że nie dla każdego jest to sprawa oczywista. „Nie palę w pokoju dziecka”. No i fajnie. Ale ważniejsze jest nie pomieszczenie, w którym palisz, a osoby które Ci towarzyszą. Na balkonie, na podwórku. Wszędzie, byle nie tam gdzie znajdują się Twoi najbliżsi. Wiele mówi się o zgubnym działaniu papierosów. Widziałam wiele wyhodowanych na papierosach nowotworów. Widziałam niejedną astmę oskrzelową u dziecka, którego rodzice są palaczami. Nie zajmuję się leczeniem dorosłych, ani nie mam wpływu na ich nałogi i wiem, że z nałogiem nie jest łatwo. Ale wiem, że możliwe jest odizolowanie dziecka od dymu tytoniowego. Zrób to. Dla dziecka. Będzie chorować mniej, bo jego drogi oddechowe będą dobrze funkcjonować.

SZCZEPIENIA – tak, wiem – zaraz mnie zjedzą. Pomimo tak dużej aktywności i agresywności ruchów antyszczepionkowych wyszczepialność w naszym kraju jest na wysokim poziomie (bardzo Wam za to dziękuję drodzy rodzice) :) Każde zaszczepione dziecko w przedszkolu czy szkole chroni nie tylko siebie ale i swoje koleżanki i kolegów. Każdy rodzic, który decyduje się posłać dziecko do żłobka powinien poza szczepieniami obowiązkowymi rozważyć jeszcze szczepienia dodatkowe – min meningokoki czy pneumokoki. Warto również rozważyć szczepienie przeciwko grypie – u wszystkich członków rodziny (rodzicu – zaktualizuj również swoje szczepienia przeciwko krztuścowi). Żadne szczepienie nie uchroni dziecka w 100%, ale jest w stanie zmniejszyć szansę zakażenia, a nawet gdy do niego dojdzie to przebieg choroby będzie łagodniejszy. Świadczą o tym chociażby dane z innych krajów Europy, które miały gest i wprowadziły szczepionkę przeciwko pneumokokom do obowiązkowego kalendarza szczepień (EDIT – od 1 stycznia 2017 roku – również Polska). Zmniejszeniu uległa częstość inwazyjnych zakażeń streptokokiem i mniej jest też szczepów opornych na antybiotyki. Brawo! Każdy kto widział dziecko z inwazyjnym zakażeniem pneumokokowym lub meningokokowym nie będzie w stanie powiedzieć „nie szczep”.

 

Wyżej wymienione czynności i działania to absolutne MINIMUM. OBOWIĄZKOWE. Czas na cudeńka z apteki.

źródło: google.pl

źródło: google.pl

Witamina C

Czy Wy też przy każdym przeziębieniu łykacie witaminę C? Wiele osób pobiera ją też „na zaś” w okresie jesienno-zimowym. Sama stosuję, pomimo, że badania skuteczności nie potwierdzają. Może to dziwne, ale już 10 sekund po łyknięciu Rutinoscorbinu czuję się lepiej (to się chyba nazywa efekt placebo) ;) Ale co mówią badania? Generalnie podawanie witaminy C NIE zapobiega przeziębieniu ani innym infekcjom dróg oddechowych ani u dzieci ani u dorosłych. Wyjątkiem są mężczyźni, którzy poddawani są ekstremalnemu wysiłkowi fizycznemu. Dlatego drogie mamy, jeśli Wasi partnerzy są maratończykami to jak najbardziej profilaktykę witaminki C można im zapodać :)

Nie należy jednak zapominać, że witamina C odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu układu immunologicznego. Dlatego jej suplementację trzeba zapewnić, ale nie tabletkami, a z udziałem warzyw i owoców :)

Probiotyki

Jest kilka badań, które potwierdzają, że szczepy Lactobacillus rhamnosus GG i Lactobacillus acidophilus zmniejszają częstość łagodnych zakażeń górnych dróg oddechowych i częstość przeziębień. U niemowlaków karmionych mlekiem modyfikowanym można wybierać takie, które zawiera wyżej wymienione kultury bakterii.

Wiele jest preparatów o tym składzie w aptece. Tak naprawdę nie ma znaczenia, który preparat wybierzecie, ważne jest aby zawierał wyżej wymienione szczepy.

Witamina D

Skandynawskie dzieciaki częściej mają niedobory tej witaminy. Częściej zapadają na cukrzycę typu 1 i częściej na infekcje układu oddechowego. Podawanie witaminy D u dzieci w wieku szkolnym (badanie wśród Japończyków) wykazało korzystny wpływ na częstość infekcji grypopodobnych. Ale nie jest to takie proste. Nie wystarczy podawać witaminy D w kapsułkach/syropkach. Niewłaściwe jej stosowanie może doprowadzić do przedawkowania. Stosujemy ZAWSZE zgodnie z zaleceniami lekarza. Kontrolujemy również skład wszystkich syropów podawanych maluchowi. Czasami rodzic podaje jeden syrop na odporność, który zakupił sam, później dochodzi preparat zalecony przez lekarza i nagle robi się 2000j witaminy D podawanej z zewnątrz i to na dodatek w pełni słonecznego lata. NIE MA BADAŃ, które zalecają podaż witaminy D w profilaktyce chorób innych niż kostne.

Jeżówka

Preparaty jeżówki mają wpływ immunomodulacyjny na układ odpornościowy. Badania kliniczne nie dają jednak tak obiecujących wyników. U niektórych dzieci zapewne jakiś pozytywny efekt się pojawi, ale ciężko powiedzieć u kogo i na ile spektakularny.

Tran

Składnikami tranu są przede wszystkim wielonienasycone kwasy tłuszczowe (kwasy omega-3 i omega-6) oraz witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (A, D oraz E). Stosowany jest od wielu lat. Ja osobiście łykałam tran regularnie. Zapisywany był przez okulistę (zawartość witaminy A oraz E) ze względu na moją wadę - krótkowzroczność. Stosowany jest przez wiele mam i babć, ale wyniki badań mówią jedynie o nieznacznym efekcie wspomagającym tranu w leczeniu i zapobieganiu częstym infekcjom układu oddechowego u dzieci. Zdarza się, że dziecko dostaje po tranie wysypki. Pamiętajmy, że jest produkowany z wątroby ryby, a wiele dzieci tak właśnie na rybkę reaguje. Wiele jest również zarzutów w stronę tranu – bo coraz częściej mówi się o rybach w kontekście szkodliwej zawartości rtęci. Dostępne są na rynku preparaty, które są pewną alternatywą dla tranu. Zawierają one kwasy omega z alg. A te są ponoć najbardziej oczyszczone. Pamiętaj, że jak podajesz tran – to podajesz witaminę D, więc zwykle nie musisz już podawać jej dodatkowo w kapsułkach (ale tutaj wartości musisz już skonsultować z pediatrą – bo dawka w zależności od tranu może być różna, a również dawka zalecana w zależności od wieku i „gabarytów dziecka” może się różnić). 

Czarny bez

W aptece jest ich trochę. Ponoć w reklamach w TV również. Można przygotować samodzielnie, w domu, ale trzeba się na tym znać. Nieodpowiednio przygotowany ekstrakt z czarnego bzu może być szkodliwy dla zdrowia, a u dziecka może powodować objawy zatrucia. Długa jest historia jego stosowania, szczególnie u naszych zachodnich sąsiadów.  Badania kliniczne również i w tym przypadku nie dają jednak tak obiecujących wyników.

Preparaty z boczniak

Swego czasu duży hit. Wielu rodziców sobie chwali. Ekstrakt z boczniaka działa przeciwbakteryjne. Jak zwykle przy takich preparatach nie ma szału w badaniach klinicznych.

Lizaty bakteryjne

Broncho-vaxom, Ismigen, Luivac czy Polyvaccinum. Same w sobie zawierają różne bakterie w małych ilościach. To takie niby-szczepionki. Pobudzają układ odpornościowy (pobudzają wiele komórek, receptorów i stymulują syntezę przeciwciał). Tutaj badania potwierdzają – JEST SKUTECZNOŚĆ. Zmniejszają liczbę łagodnych infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci z nawracającymi infekcjami. Skracają również czas trwania infekcji. Jest jednak duże ALE. Te preparaty powinny być zalecane i stosowane pod kontrolą lekarza. To lekarz decyduje komu je podać. Dzieci, które podejrzewamy o jakieś niedobory odporności najpierw diagnozujemy. Dzieci, które chorują dość typowo nie muszą dostawać lizatów. Osobiście nie zaleciłam jeszcze nikomu.

Preparaty zawierające Inosinum pranobexum , czyli składnik antywirusowy

Wskazania? „Wspomagająco u osób o obniżonej odporności, w przypadku nawracających infekcji górnych dróg oddechowych”. Do poradni immunologicznej trafiają czasami pacjenci, którzy mają nawracające opryszczki czy nawracające infekcje dróg oddechowych, ale o typowo wirusowym przebiegu. Nie łapią się na typowy niedobór odporności, bo mają prawidłowe wyniki badań laboratoryjnych, ale stanowią problem diagnostyczny dla lekarza. U nich te preparaty mogą stanowić jakieś rozwiązanie. Odradzałabym jednak ich rozdawanie „lekką ręką”. Badania szału nie robią, ale zauważyłam, że jest na te preparaty jakaś dziwna moda.

Pastylki z TV – preparat modny i popularny

Są nawet jakieś badania na temat probiotyku Streptococcus salivarius K12 (czyli tego, który jest składnikiem popularnych i reklamowanych tabletek). Ale ale. Badania są na małych grupach pacjentów. Dość obiecująco wyglądają, ale w praktyce nie do końca tak to wygląda. Zacznijmy od tego, że badania mówią o zmniejszeniu ilości nawracających infekcji gardła wywołanych przez paciorkowce. Jeśli Twoje dziecko takie infekcje ma często (a statystyki mówią, że większość infekcji u dzieci to jednak wirusy), czyli ciągle ma chore gardło i ciągle otrzymuje z tego powodu antybiotyk – to można spróbować. Ja dwojgu, może trojgu pacjentom zaleciłam. Ale zawsze były to nawracające infekcje gardła z towarzyszącą antybiotykoterapią i częste wizyty u laryngologa. Niektórzy rodzice sobie chwalą.

 

Podsumowanie – PO PIERWSZE BEZ PRZESADY

Nie ma czegoś takiego jak skutki uboczne podawania dziecku warzyw i owoców. Nie ma czegoś takiego jak przedawkowanie spacerów, świeżego powietrza i higieny. Szczepienia obowiązkowe mają swoje NOPy, ale nie szczepimy, by zapobiec kichnięciu, ale po to by ochronić przed gruźliczym zapaleniem opon, krztuścem czy odrą i jej powikłaniami.

Nie powielaj!

Dlatego szczepimy i dbamy o zdrowy tryb życia. Wszelkie witaminy podajemy zgodnie z zaleceniami lekarza (pamiętamy o możliwości przedawkowania!). Na przykład witaminę D podajemy zgodnie z zaleceniami dla wieku dziecka i panującej na dworze pogody. Jeśli decydujesz się na tran – sprawdź ile jednostek witaminy D zawiera w swoim składzie i odpowiednio zmodyfikuj dawkę tej witaminy podawanej w kapsułkach. Wszystkie pozostałe aptekowe cuda stosujemy z ABSOLUTNYM UMIAREM. Może się zdarzyć, że kupisz 3 syropy a wszystkie mają w składzie to samo i żaden z tych składników nie jest skuteczny w badaniach.

Jeśli chcesz wypróbuj jakiś czarny bez czy preparat boczniaka. Ale nie podawaj kilku różnych syropków na wzmocnienie/na odporność/na wirusy. Większość tych preparatów ma podobny skład. I nawet pomijając brak badań klinicznych to takie kumulacje nie mają totalnie żadnego sensu. EDIT: Właśnie dlatego nie zostałam „twarzą” syropu na odporność. Nie widzę sensu ich podawania. Nie ma cudownego leku na odporność, sama nie podają tego typu syropków na wzmocnienie, bo one nie działają (chyba, że na mój portfel). NIC nie zastąpi szczepień, ruchu na świeżym powietrzu, dobrej diety i higieny. Jeśli dziecko zachoruje to zadbaj o jego odpoczynek w domu. NIE WYSYŁAJ CHOREGO DZIECKA DO PRZEDSZKOLA – nie tylko zaraża inne dzieci, ale i jest podatne na liczne drobnoustroje. Panie w przedszkolu zajmują się kilkorgiem dzieci – nie są w stanie zająć się odpowiednio Twoim chorym dzieckiem i zapewnić mu odpowiedniego leczenia objawowego. Jeśli masz w domu nastolatka – sprawdź jak wygląda u niego ilość snu. 

Wszelkie domowe sposoby – herbata z cytryną i miodem (miód – powyżej 1 roku życia), herbatka lipowa z miodem czy mleko z czosnkiem – proszę bardzo. Ich plusem jest brak skutków ubocznych. Nawet jeśli efektów spektakularnych nie będzie to chociaż będzie odpowiednie nawodnienie.

20 przemyśleń na temat “Witaj przedszkole! Witaj szkoło! Jak wzmocnić odporność dziecka?”

  1. Moje dziecko nie chorowało do ukończenia 2,5 roku życia. Później się zaczęło- ktoś ma katar ona od razu ma katar ropny i walczymy silniejszym kalibrem- antybiotyki, w wakacje miała nawet sterydy. Przymierzamy się do testów na alergię ponieważ może to mieć jakiś wpływ…

  2. ~Tygrysiaki pisze:

    Codziennie niemalże słyszę na placu zabaw jak jedna mama drugiej mamie zdradza swoje magiczne sposoby na odporność. Chociaż Twoja lista jest długa, to nie ma na niej ulubionego syropu cebulowego, czosnku i innych domowych okropieństw, którymi matki szprycują dzieci… A to wszystko i tak na nic, bo sporo rodziców musi/chce iść do pracy i zostawiają w przedszkolu chore dzieci, a potem godzinami nie odbierają telefonów.

  3. ~passion pisze:

    Można też postawić na naturalne sposoby, jakim są na przykład kąpiele solankowe, ja do wanny z wodą dodaję sól Salco, jest w 100% naturalna, ma sporo cennych właściwości, m.in. wzmacnia odporność.

  4. ~Marta pisze:

    Pójście syna do przedszkola to była okropność. Nie było miesiąca, żeby nie chorował, bo w przedszkolu non stop jakieś zarazy. Zaczęłam więc szukać sposobów na zwiększenie odporności i na walki z infekcją, by nie dopuszczać do zapaleń oskrzeli itp. Po wypróbowaniu kilku znalazłam Ulgrip junior na bazie naturalnych składników. Można go podawać od 3 lat. Kilka dni kuracji i po infekcji i odporność syna znacznie wzrosła, więc myślę, że warto o nim wspomnieć, a w zestawieniu nie widzę.

  5. ~Liont pisze:

    Moim odkryciem, jeśli chodzi o wzmocnienie odporności u dzieci są kąpiele solankowe. Wystarczy do wanny z wodą dodać sól salco. Działają naprawdę świetnie.

  6. ~agula pisze:

    Najskuteczniej odporność wzmacniać poprzez florę bakteryjną – utrzymywanie jej w równowadze zapewnia skuteczną ochronę przed chorobami Dlatego mój synek regularnie dostaje acidolac. Jest skuteczny, a do tego synek uwielbia jego smak :)

  7. ~Agnieszka pisze:

    Witam, chcial bym podac moje corci Dicoflor w kroplach tylko nue mam pojecia w jakiej dawce zeby nie orzedobrzyc. Ma roczek i idzie do zlobka a chce ja oslonic troche od chorobstw.
    Chce tez jej podawac tran ale nie wiem czy moge bo corcia przyjmuje mm i vit D 800j. Podawac dale tyke vit plu stean czy z czegos zrezygnowac ?
    Bardzo prosze o rade

    1. MamaPediatra pisze:

      witam. Sama witamina D wystarczy. Co do dicofloru to 1 x dziennie 5 kropli :) dużo owoców i ruchu na świeżym powietrzu :)

  8. ~Ewa pisze:

    Pani doktor jakie jest Pani zdanie nt. preparatów typu colostrum? Działają? Czy również ich skuteczność nie jest potwierdzona badaniami?

    1. MamaPediatra pisze:

      Witam. Siara (colostrum) to najcenniejsze pierwsze krople mleka matki. Mają niewątpliwy wpływ na przyszły rozwój niemowlęcia (skłonność do alergii, zapadalność na infekcje). Preparaty typu colostrum składają się z siary bydlęcej, ich skład nie jest standaryzowany, jakoś produktu w zależności od producenta może się totalnie różnić. Wiem, że mają zastosowanie np w leczeniu trudno gojących się ran. Nie spotkałam się z ŻADNYMI publikacjami na temat ich podawania u dzieci i nie zalecam ich stosowania w zapobieganiu infekcjom u dzieci. Pozdrawiam ciepło

  9. ~Magdalena pisze:

    Witam czy podając tran Mollers wystarczy dla 18miesiecznego dziecka i 3,5latka czy dodatkowo powinna być podawana Wit.D.

    1. MamaPediatra pisze:

      Tran Mollers z tego co wiem to ma 10 mikrogramów witaminy d – czyli 400 jednostek, jeśli poza tym dzieci zjadają ryby i jajka to nie ma potrzeby dodatkowej podaży witaminy d :)

  10. ~Martyna pisze:

    Ja wspomagam się dietą. Prócz tego zażywam pierzgę pszczelą w kapsułkach Bee Pearl, która dostarcza wszystkich witamin. Dodatkowo ciepłe ubrania i w zimie zawsze jestem zdrowa :D

  11. ~Antonina pisze:

    A co sądzisz.o.entitis?

    1. MamaPediatra pisze:

      dopisałam do wpisu ;)

  12. ~Sylwia pisze:

    A co z modnym ostatnio Entitisem? Mam w domu 3-latka i 7-miesieczniaka. Czy jest sens dla odporności, żeby starszemu podawać moje mleko odciągnięte?

    1. MamaPediatra pisze:

      Dopisałam o tym słówko bo pytania o ten preparat się pojawiły.
      Są nawet jakieś badania na temat probiotyku Streptococcus salivarius K12 (czyli tego, który jest składnikiem ENTITIS). Ale ale. Badania są na małych grupach pacjentów. Dość obiecująco wyglądają, ale w praktyce nie do końca tak to wygląda. Zacznijmy od tego, że badania mówią o zmniejszeniu ilości nawracających infekcji gardła wywołanych przez paciorkowce. Jeśli Twoje dziecko takie infekcje ma często (a statystyki mówią, że większość infekcji u dzieci to jednak wirusy), czyli ciągle ma chore gardło i ciągle otrzymuje z tego powodu antybiotyk – to można spróbować. Ja dwojgu, może trojgu pacjentom zaleciłam. Ale zawsze były to nawracające infekcje gardła z towarzyszącą antybiotykoterapią i częste wizyty u laryngologa. Niektórzy rodzice sobie chwalą.
      Co do mleka można spróbować. Zawsze jakieś przeciwciała będą przekazane.

  13. ~Bea pisze:

    Broncho-vaxom to rewelacja :-) Dziecię zdrowe, wybiegane, wcinające owoce i warzywa, karmione tranem poszło do przedszkola i zaczęło chorować jak szalone. 6 miesięcy, 61 dni mojego zwolnienia na nią… Anginy, ropne katary, zapalenie ucha, co chwilę antybiotyk. Kuracja broncho-vaxomem była dość obciążająca, dziecko było senne, bolał je brzuch, ale po wzięciu 2,5 dawki nie zdarzył się już ANI RAZU katar ropny czy angina. Dziś ma 10 lat, oczywiście czasem choruje, miewa przezroczyste wirusowe katarki, ale na tym się kończy.

    1. MamaPediatra pisze:

      widać że dobrze dobrano preparat :) super :)

  14. ~Kinga pisze:

    Sama jestem nauczycielką w przedszkolu i niestety rodzice bardzo często przyprowadzają chore dzieci. Kończy się to tak, że później wszystkie dzieci chorują po kolei, a ja sama ląduje na zwolnieniu, bo bez antybiotyku nie podniosę się. Apeluje do wszystkich rodziców – ZOSTAWIAJCIE chore/przeziębione dzieci W DOMU !! Nie miejcie później pretensji, że wasze dziecko jest chore, a sami za jakiś czas przyprowadzacie je z temperaturą. Ja w okresie jesienno-zimowym nie mogę patrzeć jak te biedne dzieci z czerwonymi oczkami i kaszlem takim jakby płuca miały wypluć muszą kilka godzin siedzieć i czekać na powrót mamy. Miejcie też trochę litości dla nauczycieli – przy 20 dzieci 3 letnich, my nie mamy czasu by cały dzień siedzieć z waszym dzieckiem otulonym w kocyk na kolankach to raz- a dwa, nie możemy podać waszemu dziecku absolutnie żadnego leku…czego czasem też od nas oczekujecie. MIEJSCE CHOREGO/ PRZEZIĘBIONEGO DZIECKA JEST W DOMU

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×